Tygodnik Ciechanowski

Niedziela, 20 sierpnia 2017

Elektroniczne wersje bieżących i niektórych archiwalnych wydań "Tygodnika" dostępne są na portalu eprasa.pl

Na koreańskiej wsi

28.07.2017 22:00:00

Prowincja koreańska zadziwia swoją różnorodnością. Górzysty kraj o powierzchni jednej trzeciej Polski jest bardzo zróżnicowany, praktycznie w każdej dolinie są odrębne zwyczaje i gwary. Od ponad sześciu miesięcy żyję na koreańskiej wsi, w prowincji Gyeongsanbuk-do w powiecie Mungyeong. Jest to dokładnie środek Korei Południowej. Do granicy z Koreą Północną jest 150 kilometrów a na samo południe nad Morze Wschodnie jest około 200 km. W tym miejscu wśród gór położone jest miejsce w którym mieszkam i pracuję.

 Kiedy przyjechałem tutaj w marcu tego roku z wielkiego 3 milionowego miasta Daegu, trochę się przestraszyłem. Kilka ulic, supermarket, bazar, kino, paręnaście restauracji rodzinnych. Pomyślałem sobie, że będę się bardzo nudzić i wtedy pierwszy raz od prawie trzech lat pobytu w Korei usłyszałem pianie koguta. Tak się zaczęła moja przygoda z koreańską wsią.

Wieś koreańska wygląda zupełnie inaczej niż polska. Na wjeździe do wsi z reguł rośnie duże stare drzewo, centralnym obiektem jest kościół albo wiejski dom kultury, domy są rozrzucone w różne strony, szkoły z reguły budowane są na uboczu. W Korei jest bardzo dużo chrześcijan różnych obrządków i czasem można spotkać we wsi kościół katolicki, protestancki i świątynię buddyjską. Gospodarstwa na koreańskiej wsi są bardzo małe.

 Martin Wozniak

Cały tekst przeczytasz w najbliższym numerze TC

autor: red

Komentarze Internautów (0)dodaj komentarz

Na razie nikt nie skomentował tego artykułu, aby wziąć udział w dyskusji, należy dodać komentarz