Tygodnik Ciechanowski

Środa, 18 lipca 2018

Już teraz zamów e-prenumeratę Tygodnika Ciechanowskiego. W e-prenumeracie taniej!
fot. Ż.Żmuda<b>-Kozina
fot. Ż.Żmuda-Kozina

Aktywnie i odważnie w Cieksynie: Wieś to nie wiocha

25.12.2017 12:18:46

Cieksyn pod Nasielskiem to na pozór zwykła miejscowość, jak każda inna. Przejeżdżając i rozglądając się po okolicy, można jednak zobaczyć Szlak Kolorowych Drzew, most Amigos czy zabytkowy rower przy Wiejskiej Scenie Kulturalnej, która jest tam miejscem działań społecznych i kulturalnych.

Sześć lat temu powstało w Cieksynie Stowarzyszenie Artystyczno-Społeczne Skafander. Nazwa nieprzypadkowa, bo jego twórcy wychowali się w latach osiemdziesiątych, gdy modne były buty relaksy i ciepłe kurtki z kapturem zwane skafandrami. Założycielami stowarzyszenia są Kinga i Mirosław Szczypkowie, artyści i lokali społecznicy, którzy zarażają swoimi pomysłami i coraz to nowymi inicjatywami lokalną społeczność. Strażnik Cieksasu, Wiejska Spec Kapela czy działające od roku nietypowe koło gospodyń wiejskich, które istnieje pod szyldem Wiejskie Sprawy Kobiet, to tylko niektóre przedsięwzięcia, które powstały z ich inicjatywy.

Kinga i Mirosław poznali się w Ciechanowie podczas prób Teatru Makata. Początkowo pracowali w Warszawie. Działali w teatrach alternatywnych, w studiu pantomimy, a z czasem zdobyte umiejętności wykorzystali w pracy zawodowej, zakładając agencję artystyczną. Po pewnym czasie postanowili działać społecznie w rodzinnej wsi Kingi.
– Mama była społecznikiem, tata organizował lodowisko i obozy wędrowne dla dzieci, a mój dziadek w swoim domu prowadził coś na wzór domu kultury. Mamy dwójkę dzieci i fajnie, że mogą wszystko obserwować, uczyć się i wspólnie spędzać czas. Nie wyobrażamy sobie innego sposobu na życie – mówi Kinga Szczypek.

Pierwszym projektem na rzecz miejscowości było pomalowanie przez mieszkańców Cieksyna uschniętego drzewa na różowo. Dziś wyjątkową atrakcją jest tam Szlak Kolorowych Drzew składający się z czterech instalacji: różowej, cytrynowej, turkusowej i pomarańczowej, wykonanej z kół od maszyn rolniczych, przypominających konstrukcją pomarańczę.


– Tworząc ten nietypowy projekt, założyliśmy sobie, że będziemy aktywizować i animować lokalną społeczność, zwracać uwagę ludzi na problematykę ekologiczną, ale też chcieliśmy stworzyć miejsce spotkań dla wszystkich, którzy tu mieszkają. Jednym z celów było też pokazanie nowego oblicza starych, zapomnianych przedmiotów, zawodów, rzemiosł, ożywienie wspomnień i podkreślenie znaczenia dla społeczeństwa lokalnego ludzkich umiejętności i talentów – powiedziała Kinga Szczypek.

Cały artykuł w aktualnym wydaniu "Tygodnika" z 19 grudnia br.

autor: K.Kozłowska

Komentarze Internautów (0)dodaj komentarz

Na razie nikt nie skomentował tego artykułu, aby wziąć udział w dyskusji, należy dodać komentarz