Tygodnik Ciechanowski

Środa, 12 grudnia 2018

Już teraz zamów e-prenumeratę Tygodnika Ciechanowskiego. W e-prenumeracie taniej!

Mistrz kierownicy ucieka

15.03.2018 09:30:00

Krzysztof Hołowczyc, znany polski rajdowiec, głos samochodowej nawigacji („za 300 metrów skręć w prawo”, „za 2 km radar”), a na dodatek niezgorszy celebryta (sesje m.in. w „Gali”, „Vivie”), wciąż nie pozwala o sobie zapomnieć. Ostatnio może mniej ma sukcesów w rajdach, gdzie trzeba poruszać się po wyznaczonych trasach, ale za to częściej jest bohaterem polskich dróg publicznych. W tym przebiegających przez nasz region.

 Pan Krzysztof mieszka w Olsztynie, więc często pomyka trasą nr 7 przez Napierki, Mławę i Glinojeck do Warszawy. Jak często – nie wiadomo. Jeździ tak szybko, że mało kto go widzi. Nawet policja drogowa.
Aliści kilka lat temu wpadł w oko i suszarkę mławskiej drogówki w okolicach Żurominka.
To było w październiku 2013 roku, ok. godz. 9.20. Krzysztof Hołowczyc gnał świeżo nabytym cudem techniki za ok. 800 tys. zł, o którym to (samochodzie, nie Hołowczycu) magazyn motoryzacyjny pisał: „Twarz (nowego nissana GT-R NISMO) wygląda groźnie... Charakterystyczna dla nowych modeli nissana krata osłony chłodnicy z motywem litery V jest większa, by silnik mógł łapać porządne hausty świeżego powietrza... 3 sekundy do setki”.
Hołek i nissan złapali więc porządne hausty i pędzili ok. 200 na godzinę.
Drogówka ruszyła w pogoń i za pomocą wideorejestratora stwierdziła, że na drodze przy ograniczeniu do 90 km/h było to 204 km. Zatrzymany rajdowiec nie przyjął mandatu, sprawa trafiła do sądu. Trwała prawie 2 lata. „TC” relacjonował wszystkie jej odsłony, rzadko jednak widzieliśmy na niej w Mławie samego bohatera. Hołowczyc i jego adwokat przyjęli taktykę uniku, przedłużania jak się tylko da procesu, przedstawiali zwolnienia lekarskie. Zakwestionowali też stopień przekroczenia prędkości. Powołano biegłego, który ostatecznie określił, że rajdowiec jechał za szybko „tylko” o 71 km, a nie jak twierdziła policja – o 114. Wyrok w pierwszej instancji, niekorzystny dla rajdowca (4 tys. zł grzywny i 2600 zł kosztów sądowych), został zaskarżony do SO w Płocku. Kolejne wybiegi Hołka były jeszcze bardziej wyrafinowane - polegały m.in. na tym, że adwokat i obwiniony składali niepodpisane pisma procesowe, co zmuszało sąd do wzywania ich do złożenia podpisów. A czas uciekał… Aż sprawa się przeterminowała. Sąd Okręgowy w Płocku zmuszony był ją umorzyć.
Hołowczycowi zostało więc w kieszeni trochę kasy na paliwo do nissana, ale sąd przynajmniej zasądził od niego 1000 zł za opinie biegłego oraz obciążył go kosztami obrony w sprawie. Generalnie jednak za szybką jazdę i sprawę sądową rajdowca zapłacił skarb państwa (koszty 3-letniej sprawy sądowej w Mławie i Płocku).


Nie upłynęło 5 lat... Tym razem przedwiosenny marcowy poranek w Nowej Rudzie w woj. dolnośląskim. Policja łapie na wideorejestrator ... Krzysztofa Hołowczyca, który w terenie zabudowanym pomyka swoim nissanem o groźnej twarzy 113 km/h. Śpieszy się do Polanicy na konferencję poświęconą... bezpiecznemu poruszaniu się po drogach.
Krzysztof nie byłby Hołowczycem, gdyby nie wiedział, co zrobić w takiej sytuacji. Wszystko opisał nam na Fb. Korzystajmy z tej wiedzy, bo to fachowiec jakich mało.
„Jechaliśmy spokojnie, raczej nie szybciej niż 100 km/h. W pewnym momencie dojeżdża do nas z tyłu nieoznakowany samochód policji w wideorejestratorem. Policjanci twierdzą, że według ich zapisu wideo jechaliśmy 113 km/h w terenie zabudowanym i w związku z tym zatrzymują mi prawo jazdy. Tłumaczymy im z Maćkiem, że jesteśmy przekonani, że nie jechaliśmy powyżej 100 km/h, że odczyt to jest ich prędkość, a nie nasza, że taka metoda pomiaru nie jest precyzyjna, że są wyroki sądów w tej materii. Pokazujemy, że w radiowozie ciśnienie kół jest sporo za niskie i to też zawyża wskazywaną prędkość. To wszystko na nic. Oczywiście nie zgadzam się na przyjęcie mandatu, uważając, że pomiar był przeprowadzony nieprawidłowo”.
Proste? Uczcie się kierowcy od mistrza kierownicy. Teraz trzeba dobrego adwokata, biegłego od wideorejestratorów, ciśnienia w oponach policyjnych radiowozów. Będą też potrzebne zwolnienia lekarskie, złe terminy, niepodpisane pisma procesowe...

Ryszard Marut

PS Mistrz kierownicy otrzymał papier od policjanta, że ma 24 godz. na odprowadzenie swojego nissana o groźnej twarzy do garażu w Olsztynie. Postoi tam trzy miesiące, pewnie znów o nim usłyszymy.

autor: red.

Komentarze Internautów (0)dodaj komentarz

Na razie nikt nie skomentował tego artykułu, aby wziąć udział w dyskusji, należy dodać komentarz