Tygodnik Ciechanowski

Poniedziałek, 20 sierpnia 2018

Już teraz zamów e-prenumeratę Tygodnika Ciechanowskiego. W e-prenumeracie taniej!

Kontekst.Rachunek za boćka białego

21.07.2018 17:00:00

Nieprawdą jest, jak chcą nam wmówić nieprzyjaźni nam brukselczycy, że Polska nie przyjmuje uchodźców. Co roku na wiosnę nasze granice przekracza ok. 50 tys. przybyszów (ok. 25 proc. światowej populacji) z Sudanu, Czadu, Ugandy. Wszystkich przyjmujemy z otwartymi skrzydłami. Zdecydowanie bardziej wolą Polskę niż Francję, Niemcy czy Danię, bo cenią naszą bioróżnorodność, środowisko i ustrój polityczny (no, może z tym ostatnim przesadziłem).

Co prawda, za  ok.4 tygodni większość z nich opuści nasz kraj, ale dobrowolnie, bez brutalnej interwencji służb migracyjnych. Ale pewna część (kilkaset, kilka tysięcy?) będzie koczować w naszych siołach przez cały rok. Będą nachodzić nasze podwórka, zaglądać do stodół i chlewików… A my? – Witajcie w gościnnych progach, gość w dom...

A ile kosztuje nas utrzymanie w sezonie takiego jednego afrobociana? Ile naszych żab, myszy, kretów i zaskrońców trzeba poświęcić, żeby ich wyżywić. A zimą jeszcze trzeba onych dokarmiać. I dołożyć się do budowy domu - założyć koło na stodole lub platformę na słupie. A one tylko brudzą i nawet po sobie nie posprzątają.
Wszystko to znosimy cierpliwie, a nawet z dozą sympatii. Nie znajduje więc potwierdzenia opinia o Polakach jako ksenofobach. No to tę kwestię mamy już wyjaśnioną (lepiej zrobiłby to tylko premier Morawiecki w Brukseli).
Wiemy, że co czwarty bocian biały (czarny - nie) jest Polakiem, a każdy Polak czuje się boćkiem (w tym sensie, że jak się krzywdzi tego ptaka, to jakby ugodziło się brata), trzeba ujawnić, jak traktuje się nasze narodowe symbole w krajach obcych nam kulturowo.
Tam do przelatujących bocianów strzela się nagminnie.! W Libanie i Syrii już od pewnego czasu. jest to rodzaj męskiego sportu (uprawiają go też dzieci) – kto ustrzeli więcej tych dziwnych ptaków przelatujących regularnie tam i z powrotem. Traktuje się je jako myśliwskie trofea.

Polskie organizacje ekologiczne od kilku lat działają aktywnie na rzecz uświadamiania mieszkańców tamtych regionów, zapraszają ekologów z Libanu do Polski, razem obrączkują ptaki. Proszą tamte ministerstwa środowiska o ochronę boćków. Na razie z niewielkim skutkiem.
Ogromnej przykrości, a w dodatku finansowej straty doznali miłośnicy bocianów z Grupy EkoLogicznej z Siedlec. Rok temu gościli u siebie młodych ludzi z Libanu, z którymi razem zaglądali do bocianich gniazd na Podlasiu, obserwowali ich zwyczaje, wspólnie założyli ok. 600 obrączek, żeby monitorować ich (e)migracje. A wszystko to, aby wzbudzić w tamtych narodach sympatię do Polaków i ich ptaków. Jak kogoś poznasz osobiście, to go nie zastrzelisz.

No, ale zawsze znajdzie się jakiś ciemny typ, który będzie chciał ubić interes na ubitym boćku. Chodzi o Kajtka, jednego z zaobrączkowanych ptaków spod Siedlec, wyposażonego w specjalny nadajnik GPS z kartą SIM. Całe „urządzenie” waży zaledwie 30 gramów i jest zasilane bateryjką ładowaną przez słońce. I ma niesamowite właściwości – wysyła SMS-y i filmiki z trasami przelotu.
Dzięki nadajnikowi ekolodzy dowiedzieli się, że rok temu Kajtek przeleciał nad Ukrainą, Rumunią, Turcją, Syrią, Izraelem, Egiptem i dotarł do Sudanu - w kilkanaście dni, machając skrzydłami, pokonał 6 tys. kilometrów.
W lutym tego roku Kajtek ruszył z Sudanu w stronę Siedlec, ale aż do 26 kwietnia dłużej zabawił w dolinie Nilu Błękitnego (nad Saharą szalały burze piaskowe). Przemieszczał się tylko po parę kilometrów na żerowisko i z powrotem. A potem kontakt z nim się urwał.
Zamiast boćka do Siedlec  w czerwcu dotarł... rachunek telefoniczny za maj na kwotę 10 tys. zł za korzystanie z karty umieszczonej w nadajniku Kajtka. Szok!
Sam bocian zapewne nie zdołałby zdjąć z grzbietu pudełeczka, otworzyć go i wydłubać malutkiej karty. Poza tym – jak zdobyłby aparat telefoniczny żeby wykorzystać kartę? I wreszcie – z kim by tyle gadał kle, kle... Nawet jak na inteligentnego boćka-Polaka to za dużo.
Musiał to zrobić ktoś miejscowy, rozmowny, z dużą rodziną i sztucerem pneumatycznym.
Tak oto bocian biały polski, zamiast stać się ptakiem chronionym, zyskał na Czarnym Lądzie nową wartość – bezpłatnego dostarczyciela kart SIM. I to takich full wypas – bez limitu rozmów.
Można się więc spodziewać wzmożonego ostrzału tych ptaków już tej jesieni.
A ekolodzy z Siedlec z niepokojem czekają na kolejny rachunek za Kajtka.
Ryszard Marut

autor: red

Komentarze Internautów (0)dodaj komentarz

Na razie nikt nie skomentował tego artykułu, aby wziąć udział w dyskusji, należy dodać komentarz