Tygodnik Ciechanowski

Wtorek, 11 grudnia 2018

Już teraz zamów e-prenumeratę Tygodnika Ciechanowskiego. W e-prenumeracie taniej!

Polak w Wielkiej Ameryce

25.09.2018 08:30:00

Kontynuacja wywiadu o przereklamowanej Ameryce z nasielszczaninem Dariuszem Wdowińskim, który w maju wraz z córkami, zięciem i kolegą zrobili trzytygodniowy trip wypożyczonym autem po Stanach Zjednoczonych, które przejechali wszerz.

*Naszą rozmowę sprzed kilku tygodni o wielkiej Ameryce, którą nazywa pan przereklamowaną, skończyliśmy na wizycie w Denver, gdzie szukaliście polskich śladów. Udało się znaleźć Polaków?
- Tak. W Denver znaleźliśmy konsulat, kościół i szkołę w polskiej dzielnicy, ale wszystko było pozamykane. Trafiliśmy na długi weekend. Zresztą nawet szyby nie mogliśmy tam otworzyć, bo przejeżdżaliśmy obok plantacji marihuany. Tam tak uprawiają konopie, jak u nas pomidory czy ogórki. Tylko nasze warzywa tak nie pachną. Uciekliśmy stamtąd.


* Byliście niedaleko Dakoty. Zajechaliście zobaczyć figury prezydentów?
- Ten wykuty pomnik też obraliśmy sobie za cel, ale zobaczyliśmy także pomnik Szalonego Konia. Co ciekawe, jego pomysłodawcą jest amerykański rzeźbiarz polskiego pochodzenia Korczak Ziółkowski. Tu trafiliśmy na polskie korzenie. Te figury prezydentów zrobiły na mnie wrażenie, ale są dziesięć razy mniejsze niż Szalony Koń. W każdym razie musieliśmy zapłacić 30 dolarów za wjazd do parku, aby zobaczyć Crazy Horse. Chyba źle zrobiliśmy, bo nie powiedzieliśmy, że jesteśmy z Polski. Ale też nie wiedzieliśmy, że twórcą tego pomnika jest Polak. W każdym razie wjechaliśmy. Wyszedł jakiś pan i mówi, że chce kolejne 4 dolary od osoby, bo musimy wsiąść do autobusu z przewodnikiem i dopiero możemy zwiedzać.


* Mogę sobie wyobrazić waszą reakcję…
- Nie ukrywam, że trochę wkurzyliśmy się i coś tam pod nosem zaczęliśmy mówić naszą łaciną podwórkową. Odeszliśmy, ale ten człowiek po chwili podszedł do nas i patrząc na moją córkę powiedział: „gratis”. Odradziłem jej pójście, bo pewnie tylko ona miała wejść za darmo. Okazało się, że usłyszała nas Polka, która opiekuje się tam grobem Korczaka Ziółkowskiego. Pewnie znała tę naszą łacinę podwórkową. Ufundowała nam wejściówki. Zwiedziliśmy. Fajnie to wygląda, bo z daleka widać wykute w skale rysy wodza i buldożery, które wyglądają jak malutkie zabaweczki dla dzieci. Pomnik cały czas jest wykańczany. Ma to być największa rzeźba na świecie. Potem pojechaliśmy do Chicago.

* I do Jackowa?
- Tak. Tam przyjechali Kargul z Pawlakiem, aby odwiedzić swojego rodaka. Zajeżdżamy, a tam...

Cały wywiad w aktualnym numerze Tygodnika Ciechanowskiego

autor: kak

Komentarze Internautów (0)dodaj komentarz

Na razie nikt nie skomentował tego artykułu, aby wziąć udział w dyskusji, należy dodać komentarz