Tygodnik Ciechanowski

Sobota, 15 grudnia 2018

Już teraz zamów e-prenumeratę Tygodnika Ciechanowskiego. W e-prenumeracie taniej!
fot. W.Dziczkiewicz
fot. W.Dziczkiewicz

Walka z „cesarzem wszechchorób”

10.10.2018 11:00:00

Rozmowa z prof. Januszem Jaśkiewiczem, pochodzącym z Mławy kierownikiem Katedry i Kliniki Chirurgii Onkologicznej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego

* Chirurgia onkologiczna jest chyba jedną z najtrudniejszych dziedzin medycyny. Specjalizujący się w niej mają do czynienia z rakiem, nazywanym często „cesarzem wszechchorób”, który nadal dosyć skutecznie… oszukuje szeroko pojętą medycynę i ludzkie organizmy.

 - Onkologia wymaga ciągłej nauki, śledzenia najnowszych odkryć w medycynie, bywania na zjazdach i konferencjach. W tej dziedzinie medycyny zmiany następują z roku na rok. Koledzy z chirurgii ogólnej, ortopedycznej czy plastycznej, jeśli wykonają np. 100-200 zabiegów operacyjnych jednego typu, to można ich uznać za praktyków mających wystarczające doświadczenie. W chirurgii onkologicznej to za mało. Tu oprócz zdobywania umiejętności praktycznych trzeba stale śledzić postęp, wprowadzanie nowych technik i narzędzi. W tej specjalizacji często to, co obowiązywało dwa lata temu, dziś już nie jest aktualne.

* Ale kto lub co decyduje o tym, że coś obowiązuje, a coś nie?

- Są opracowywane wytyczne, procedury. Jedną z płaszczyzn, na której one powstają, są kongresy onkologiczne. Ponadto cyklicznie z Polski do USA na amerykański kongres onkologiczny wyjeżdża grupa tzw. lekarzy reporterów. Potem te osoby nabytą, aktualną wiedzę przekazują dalej podczas wykładów dla specjalistów w naszym kraju. W Polsce jest około 500 chirurgów onkologów. Ten zawód w walce z tak niebezpiecznym przeciwnikiem, jakim jest rak, wymaga permanentnego dokształcania się i… kondycji. Niektóre operacje (np. resekcja przełyku z powodu raka) trwają po 6-10 godzin. Człowiek zapomina nawet o głodzie, napojach, własnych potrzebach, a potem ze zmęczenia trudno jest nawet zdjąć rękawice chirurgiczne.


* W polskiej onkologii w leczeniu nowotworów stosuje się z reguły chemioterapię i operacje chirurgiczne. Niektórzy twierdzą, że w zwalczaniu raka nie są one kompatybilne. Chemia powoduje często tak poważne osłabienie organizmu z wieloma skutkami ubocznymi, że operacja nierzadko już niewiele pomaga. Zgadza się pan z tą tezą?

- Może zaznaczę najpierw, że obecnie stosowanych jest pięć metod leczenia: chirurgia, chemioterapia, radioterapia, hormonoterapia i immunoterapia.
Wracając do pytania. Absolutnie się nie zgadzam, że wyżej wymienione metody leczenia nie są kompatybilne – one muszą ze sobą współpracować. Często się zdarza, że do onkologa zgłaszają się kobiety z zaawansowaną chorobą, na przykład z dużym guzem piersi; interwencja chirurgiczna jest wówczas ryzykowna i przeciwwskazana. Mówiąc krótko, guz jest za duży, aby można go było bezpiecznie wyciąć. Chemioterapia pozwala zmniejszyć masę guza nowotworowego, w efekcie czego można potem wykonać jego radykalne chirurgiczne usunięcie z mniejszym ryzykiem powstania przerzutów. Oczywiście chemioterapia zmniejsza odporność chorego organizmu, ale nie na tyle, żeby nie można było przeprowadzić zabiegu. Poza tym chirurgia i radioterapia są leczeniem miejscowym, natomiast chemioterapia, hormonoterapia i immunoterapia to leczenie systemowe całego organizmu, które działa także na ewentualne przerzuty. Używanie tych wszystkich terapii, o których wspomniałem na początku, daje coraz lepsze efekty leczenia. Podam przykład: jeszcze niedawno mało znana tzw. celowana immunoterapia w leczeniu czerniaka złośliwego skóry obecnie jest coraz częściej stosowana i daje bardzo duże szanse wyleczenia. Czerniak jeszcze do niedawna brzmiał dla wielu chorych jak wyrok.

WD

 Cała rozmowa w aktualnym wydaniu TC

autor: red

Komentarze Internautów (0)dodaj komentarz

Na razie nikt nie skomentował tego artykułu, aby wziąć udział w dyskusji, należy dodać komentarz