Tygodnik Ciechanowski

Poniedziałek, 10 grudnia 2018

Już teraz zamów e-prenumeratę Tygodnika Ciechanowskiego. W e-prenumeracie taniej!

100 na 100

08.11.2018 14:30:00

Pierwszym nasuwającym się pomysłem na uczczenie rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości jest 100 na 100. Np. 100 km na 100 lat. Taka myśl przyszła do głowy jednemu z ciechanowskich maratończyków Jackowi Wróblewskiemu, który 10 listopada od 4 rano będzie biegł po miejskiej obwodnicy – co najmniej 8 razy, bo jedna „pętelka” liczy 12 km.

 100 km nie w kij dmuchał! Nawet dla gościa zaliczającego kilka maratonów rocznie. Mile widziani znajomi i nieznajomi, którzy dołączą do Jacka i pogadają. Bo najtrudniejsza dla długodystansowca jest samotność.

No, ale można też czytać. 100 książek na 100 lat zaproponował tygodnik „Polityka” i przygotował zestaw „100 książek na stulecie” . Listę stworzoną przez ludzi kultury otwiera zbiór wierszy Leśmiana „Łąka" z 1920 r., a zamyka niedawna laureatka Nagrody Nike, książka „Rzeczy, których nie wyrzuciłem" Marcina Wichy. Zostało mało czasu. Ja zacząłem już od dziś: „Czy pamiętasz, jak głowę wynurzyłeś z boru/ Aby nazwać mnie Łąką pewnego wieczoru?”. Pamiętam...


Radiowa Trójka też ogłosiła swoją setkę (wybierali uznani literaturoznawcy), codziennie na antenie prezentowane są fragmenty kolejnych dzieł w wykonaniu znanych aktorów. Jaka wygoda! Bierne czytanie, nie trzeba samemu męczyć oczu. Szczególnie gdy ma się 100 lat (w ciągu ostatniego roku „TC” prezentował aż kilkunastu 100-latków pomieszkujących na płn. Mazowszu).
Ale tę jedną, najważniejszą książkę stulecia, mają wskazać sami słuchacze. Głosować można na dziesięć pozycji.
Zostawmy na razie książki, do których Polacy w 100 lat później niechętnie zaglądają. Zaledwie 38 proc. z nas przeczytało w ub. roku przynajmniej jedną książkę, a ponad 6 mln naszych rodaków nie przeczytało zupełnie nic - ani książki, ani niczego w prasie.
Spójrzmy na 100 kolumn na 100-lecie. Z takim oryginalnym pomysłem wystąpił rok temu minister Antoni Macierewicz: Naszą ideą jest stworzenie w Polsce społecznego ruchu na rzecz świętowania niepodległości i radości z jej odzyskania – ogłosiło MON i rozpisało konkurs.
Na stulecie odzyskania niepodległości w całym kraju miały stanąć pomniki w formie kamiennych kolumn zwieńczonych orłem w koronie. Kolumny Macierewicza miały być w trzech rozmiarach: od najwyższych kilkudziesięciometrowych (sic!) monumentów wkomponowanych w większy zespół urbanistyczny, przez mniejsze kilkumetrowe na placach, w parkach lub na skwerach, aż po najmniejsze przycupnięte gdzieś na podwórku lub dziedzińcu instytucji, firmy, szkoły. Każdą kolumnę miał zwieńczać zrywający się do lotu orzeł, a stosowne tablice (po 4 na każdej kolumnie) miały informować o chlubnych dziejach całego narodu lub lokalnych społeczności.
Jaki piękny plan! Ale kolumny szybko padły, jak nie przymierzając te starożytne w Grecji po trzęsieniu ziemi. Na konkurs zgłosiło się niewielu artystów, a do tego ich projekty nie spełniały oczekiwań MON-u. Komisja konkursowa nie wybrała żadnego z nich, bo nie mogła dostrzec „czytelności ideowej i głębi przekazu" oraz „atrakcyjności formy plastycznej i trwałości".
Nie ma kolumn, nie ma ministra Macierewicza... Jego następca Mariusz Błaszczak szybko zamienił kolumny na... ławeczki. Ławki Niepodległości będą przypominać każdemu z nas o drodze naszego kraju ku niepodległości – zapowiedział i wyasygnował ok. 5 mln złotych z budżetu ministerstwa na dofinansowanie takich urządzeń (inwestorem mają być samorządy). Jeden taki mebel (z funkcją multimedialną) ma kosztować ok. 30 tys. zł (80 proc. kosztów pokryje MON). Powstanie ich co najmniej 100 i będą pełnić funkcje zarówno użytkowe, jak i patriotyczne. W najbliższej okolicy na takiej ławeczce już możemy posiedzieć w Ostrołęce, a wkrótce też w Mławie.
Przycupnąwszy na „ławce niepodległości”, można będzie wysłuchać pieśni „My, Pierwsza Brygada”, zapoznać się z depeszą marszałka Piłsudskiego, w której ogłosił powstanie niepodległego państwa polskiego. Dzięki ławce multimedialnej będzie też możliwość połączenia się z internetem lub naładowania komórki. I to zapewne będzie jej największą atrakcją. Jest nadzieja, że częściej usiądą na niej młodzi, którzy na pewno nie przeczytają 100 książek na stulecie, raczej nie pobiegną na 100 km, ale nigdy nie rozstają się ze swoimi urządzeniami. Niech żyją 100 lat!

Ryszard Marut

autor: red

Komentarze Internautów (0)dodaj komentarz

Na razie nikt nie skomentował tego artykułu, aby wziąć udział w dyskusji, należy dodać komentarz