Tygodnik Ciechanowski

Wtorek, 22 stycznia 2019

Już teraz zamów e-prenumeratę Tygodnika Ciechanowskiego. W e-prenumeracie taniej!

Jak Mazurzy obchodzili Boże Narodzenie i Nowy Rok

23.12.2018 23:00:00

Rozmowa z Piotrem Szatkowskim, 26-latkiem pochodzącym z Krasnołąki k. Działdowa, pasjonatem gwary i kultury mazurskiej, twórcą „Małego Księcia” po mazursku

 

  - Jestem Mazurem z wyboru - twierdzi nasz rozmówca. Interesuję się wszystkim, co związane z życiem Mazurów,ale ten temat jest tak szeroki, że w naturalny sposób - jako językowiec wyspecjalizowałem się w sprawach związanych z mową. Staram się też ciągle poszerzać swoją wiedzę na temat historii i tradycji.

* Przed nami święta Bożego Narodzenia. Jak obchodzili je Mazurzy?

- W dostępnych źródłach można przeczytać,
że wieczerza wigilijna (Zilijá) u Mazurów była o wiele skromniejsza
niż w tradycji katolickiej,skromniejsza, ale - co ważne– nie była postna. Chętnie jadano na przykład gęsinę. Nie był znany zwyczaj dzielenia się opłatkiem.

Dawniej nie było pasterek – była za to tzw. jutrznia,którą próbował przywracać Karol Małłek. Było to coś w rodzaju jasełek i nabożeństwa odprawianego nad ranem w pierwszym dniu świąt.
Oczywiście w domu stała choinka, po mazursku zwana jeglijką, pod którą dzieci poszukiwały podarków od Nikolusa, Nikołaja czy Pikelusa, Psikelusa.

Okres dwunastu dni aż do Trzech Króli uważano za szczególny, bo na świat wracały duchy zmarłych. Nie wykonywano więc niektórych prac, takich jak szycie (by przypadkiem nie ukłuć ducha), przy wylewaniu wody starano się nią nie chlustać, bo można byłoby oblać ducha. Pogoda w każdym z tych 12 dni była wróżbą na kolejny miesiąc nadchodzącego roku. Funkcjonowało także sporo przesądów, np. nie jedzono grochu, by był urodzaj, nie przędło się wełny, by wilk nie zjadł owiec. W tym okresie dziewczęta często wróżyły sobie, co je spotka w następnym roku.

 * A jak witano Nowy Rok?

- W sylwestra odbywały się różne psoty, np. chowano sąsiadom wozy,
wyważano bramy, malowano okna,zatykano kominy. W domach piekło się
także specjalne ciasteczka w kształcie zwierząt i ludzi, zwane nowolatka, które miały mieć magiczną i uzdrawiającą moc. Część z nich pozostawiano na później, by na przykład ulżyć choremu w cierpieniu. Wkładano je nawet do uli,co miało zapewnić dobry zbiór miodu w nadchodzącym roku.

 Rozmawiał Patryk Piekarski

autor: red

Komentarze Internautów (0)dodaj komentarz

Na razie nikt nie skomentował tego artykułu, aby wziąć udział w dyskusji, należy dodać komentarz