Tygodnik Ciechanowski

Wtorek, 20 sierpnia 2019

Szanowny Kandydacie zapoznaj się z cennikiem ogłoszeń wyborczych w ,,TC" i zaprezentuj swój program. Zapraszamy Państwa do biura ogłoszeń ,,TC", Ciechanów, ul. Ściegiennego 2, tel. 23 672 44 96, e-mail: ogloszenia@tc.ciechanow.com
fot. Fot. Archiwum
fot. Fot. Archiwum

Pole dance, czyli pionowa perspektywa

23.01.2019 11:00:00

Taniec na rurze, czy akrobatyka na drążku? Dwie różne dziedziny, które łączy tak szerokie pojęcie jakim jest pole dance. W Polsce od kilku lat ta dyscyplina sportu zyskuje na popularności i przyciąga na zajęcia coraz więcej kobiet. W pole art, czyli akrobatyce na pionowym drążku, spełniają się również dzieciaki mające naturalne predyspozycje do wykonywania najbardziej skomplikowanych figur. Od kilku lat w Ciechanowie mamy własną szkołę pole dance, którą prowadzi Marlena Holm.

Na początek wyjaśnienie. Od jakiegoś czasu pole dance przez niektórych traktowany jest jako dyscyplina sportowa, będąca połączeniem akrobatyki, gimnastyki i tańca, dopatrują się w nim nawet elementów baletu. Sami ćwiczący podkreślają, że to znakomity trening dla ciała, ale również dla psychiki.

Mniej zorientowanym wciąż myli się on z wygibasami przy rurze półnagich tancerek w nocnych klubach. Dzisiaj na szczęście świadomość i wiedza są coraz większe i sportowa odmiana pole dance`u doczekała się imprez rangi mistrzostw Polski, Europy i świata. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że już wkrótce stanie się jedną z dyscyplin na igrzyskach olimpijskich. Oczywiście bardziej zmysłowa jego odmiana, czyli exotic pole dance, również ma szereg odbiorców, jednak w tym wypadku tancerki skupiają się przede wszystkim na płynności i ruchach tanecznych. Wymaga to wielogodzinnych treningów i pracy choreograficznej, a ponadto konieczne są żelazna kondycja, wytrzymałość i poczucie rytmu. 

Wschodnie korzenie
Szukając historycznych początków pole dance, należy cofnąć się nawet o kilkaset lat do krajów Dalekiego Wschodu. Te taneczno-akrobatyczne widowiska narodziły się w Indiach i Chinach. Początkowo tancerzami byli jednak wyłącznie mężczyźni, którzy prezentowali swoje umiejętności na grubych, wysokich, drewnianych palach. Tancerze ze względu na liczne blizny, rany i otarcia cieszyli się ogromnym szacunkiem w swoich społecznościach. W tych występach można doszukiwać się pierwowzoru sztuki cyrkowej.
Podobnie rzecz miała się w Indiach, gdzie na palach prezentowali się głównie zapaśnicy. Sztuka o nazwie mallakhamb, łącząca elementy siły i zwinności, przetrwała w Indiach do dziś, a pokazy wysportowanych atletów przyciągają ogromną publikę. Na Starym Kontynencie w czasach średniowiecza tańczono nie na palach, a wokół nich i wiązało się to z powitaniem wiosny. Był to sposób na zapewnienie sobie obfitych plonów, a przy okazji afirmacja życia, mająca niewiele wspólnego z erotyzmem. Dopiero w XX wieku, a konkretnie w latach 70. i 80. taniec przeniósł się do klubów nocnych. Wcześniej rura pojawiała się na pokazach burleski.
Dzisiaj pole dance opiera się przede wszystkim na rozwijaniu sprawności fizycznej. W każdym większym klubie fitness prowadzone są zajęcia z tańca bądź akrobatyki. Łatka taniej barowej rozrywki na szczęście dawno od niego odpadła. Swoimi akrobatycznymi umiejętnościami i tanecznymi ruchami chwalą się aktorki i prezenterki telewizyjne.
Ciechanów ma swój pole dance
Prekursorką i założycielką pierwszej szkoły tańca pole dance w Ciechanowie jest Marlena Holm, uśmiechnięta i wysportowana trzydziestolatka z poczuciem humoru, od trzech lat prowadząca Pole Fight Fitness Studio. Ale jej pierwsza styczność z tą dziedziną sięga kilkunastu lat wstecz. - Pamiętam, że internet dopiero wchodził do Ciechanowa, a ja już oglądałam pierwsze filmiki pokazujące pole dance. Rachunki za internet w tamtych czasach były kosmiczne, ale ja nie mogłam się oderwać. Później próbowałam powtarzać te figury i chwyty z koleżankami na trzepaku. Zwariowałam na tym punkcie. Fascynowały mnie ewolucje, ruchy i kobiece sylwetki tańczących. Pragnęłam sama zacząć tańczyć, zwłaszcza że uwielbiam muzykę i każdy, kto mnie zna, wie, że chodzę i non stop coś nucę pod nosem – opowiada Marlena. 
Kupno profesjonalnej rurki i zapewnienie sobie przestrzeni do uprawiania pole dance`u nie były łatwe do zrealizowania dla młodej dziewczyny. Marlena po skończeniu studiów przez kilka lat pracowała w publicznej służbie zdrowia jako fizjoterapeutka, a później otworzyła prywatny gabinet. Nie przestała jednak myśleć o swojej fascynacji tym rodzajem aktywności. Taniec i rurka ciągle za nią chodziły. W końcu kupiła upragnioną rurkę i zamontowała ją w gabinecie, gdzie po pracy ćwiczyła pierwsze figury i tworzyła układy taneczne. - Okazało się, że za pierwszym razem udało mi się zrobić figurę butterfly, czyli motyla. Byłam z siebie wtedy bardzo dumna. Dopiero trochę później zdałam sobie sprawę z tego, ile jeszcze nauki mnie czeka – mówi instruktorka. 
Marlena swoją pasją postanowiła zarażać inne kobiety. Ponad trzy lata temu narodził się pomysł stworzenia grupy we własnym studiu pole dance`u. Wieść szybko rozniosła się po mieście, bo zanim jeszcze zaczęła rekrutację, już kilkanaście osób dzwoniło, żeby dowiedzieć się, gdzie i kiedy odbywać się będą pierwsze zajęcia. - Byłam trochę w szoku, bo nie wiedziałam, czy kobiety są na to gotowe. Okazało się, że w Ciechanowie było i jest zapotrzebowanie na pole dance – dodaje. 
Bohaterka artykułu - oprócz zgłębiania tajników tańca i gimnastyki we własnym zakresie - musiała ukończyć różne kursy uprawniające do prowadzenia zajęć z grupą. A co najważniejsze potrzebne jej były uprawnienia do pracy z dziećmi. Bo tych na zajęciach z pole art i pole sport również nie brakuje.
Poszukiwanie drugiego ja
A czego szukają kobiety na zajęciach z pole dance`u? - Myślę, że kobiecości i odkrywania drugiego ja. Pole dance wyraża emocje, które są w człowieku. Za pomocą układu choreograficznego możemy powiedzieć coś o sobie, przekazać jakąś historię. Dużo można mówić o korzyściach dla ciała. Ćwiczenia na drążku na pewno wzmacniają siłę ramion i nóg, poprawiają kondycję, korygują postawę i koordynację ruchową. Wiem to po sobie, ale dziewczyny, z którymi trenujemy, wielokrotnie mówiły mi, że dzięki zajęciom czują się pewniejsze siebie w codziennym życiu. 
Nawet kosztem tych siniaków, zakwasów, krwiaków i potu, które towarzyszą naszym treningom. Bo trzeba powiedzieć uczciwie, że pole dance to ciężka praca, która na szczęście szybko przynosi efekty – opowiada nam instruktorka pole dance`u.
Dziecięca gimnastyka akrobatyczna
Na wstępie pisaliśmy o akrobatycznym wymiarze pole dance`u. Niektóre pozy, jak scorpio, gemini czy handspring, wymagają sporych umiejętności i odwagi od ćwiczącego. Z wieloma akrobatycznymi figurami paradoksalnie łatwiej radzą sobie dzieci, które mają naturalne predyspozycje, dziecięcą gibkość i odwagę. Dlatego wśród najmłodszych pole dance zaczyna cieszyć się coraz większą popularnością. - Na początku mamy przyprowadzały na zajęcia córki, żeby popatrzyły, jak one same ćwiczą. Kończyło się to często tak, że my patrzyłyśmy, jak dziewczynki wspinają się na drążku. Okazało się, że one potrafią wykonywać figury, które nam zajmują dużo więcej czasu. Koleżanki namawiały mnie, żebym stworzyła zajęcia dla dzieci i tak zaczęła się praca z najmłodszymi, z której jestem ogromnie dumna – dodaje Marlena Holm.
W grupie dziecięcej ćwiczą dziewczynki od 6 do 14 lat. 8-letnie bliźniaczki, Lena i Julka, przychodzą niemal od początku, czyli ponad dwa lata. Grupa miała ostatnio dwa pokazy podczas ciechanowskich imprez sportowych. Zebrała mnóstwo braw, co bardzo zachęciło dziewczynki do dalszych treningów. Marlena chciałaby, żeby wzięły one udział w oficjalnych zawodach. A tych w Polsce od jakiegoś czasu nie brakuje. Trzeba tylko nagrać filmik zgłoszeniowy, wysłać do organizatorów i czekać na odzew. Fantastyczne predyspozycje do uprawiania akrobatyki mają bliźniaczki. Po dwóch latach treningów są rozciągnięte, elastyczne, gibkie i wysportowane. Rodzice cieszą się, że córki nie mają problemów z postawą i kręgosłupem, co w dzisiejszych czasach jest zmorą dzieciaków i nastolatków zapatrzonych w ekrany smartfonów i komputerów. 
Marlena do zajęć z dziećmi podchodzi bardzo odpowiedzialnie. Na co dzień pracuje jako fizjoterapeutka z dziećmi z różnymi zaburzeniami i wadami postawy. Wie, że ruchem i aktywnością można zdziałać wiele dobrego. W swoją pracę, zarówno rehabilitantki, jak i ,,pani od pole dance”, wkłada całe serce i czas, którego wiecznie jej brakuje.
Od ponad roku jej szkoła pole dance`u znajduje się w nowym miejscu, bo stara sala była już za mała i mało funkcjonalna. Tu panie czują się bardziej komfortowo, jest też miejsce na zaplecze. Oprócz tego w studio prowadzone są zajęcia z jogi i trx. 
Facet też pasuje do drążka
Okazuje się, że na drążku swoich sił próbują także mężczyźni. Znika stereotyp, że przy rurce trenować mogą wyłącznie kobiety. Sale treningowe, na razie głównie w większych miastach, coraz częściej goszczą mężczyzn. Poledancerzy, którzy wcześniej chodzili na siłownię albo uprawiali sporty siłowe, podkreślają, jak wiele wysiłku trzeba włożyć w gimnastykę na pionowym drążku. 
Przez ciechanowski Pole Fight Fitness również przewinęło się kilku chłopaków. Przyszli z ciekawości, może chcieli sprawdzić, jak sobie poradzą w tych niecodziennych warunkach. Kilku z nich uprawiało równocześnie street workout, czyli podciąganie na drążku, tylko że poziomym. Na razie trudno skompletować grupę złożoną wyłącznie z mężczyzn, ale w niedalekiej przyszłości na pewno się to uda.
Marlena prowadzi zajęcia z różnych kategorii pole dance, takich jak pole art, pole sport i pole exotic. Niektóre z pań chętnie łączą elementy wszystkich, inne skupiają się na jednej dziedzinie. Zgodnie podkreślają, że euforia, dobre samopoczucie i wewnętrzna siła nie mijają z chwilą wyjścia z sali treningowej. 
Dla trenerki pole dance jest odskocznią od codziennych obowiązków, daje możliwość wyrzucenia z siebie emocji i pozytywnych, i negatywnych. Nie wyobraża sobie ona życia bez tańca. 
RM

autor: RM

Komentarze Internautów (0)dodaj komentarz

Na razie nikt nie skomentował tego artykułu, aby wziąć udział w dyskusji, należy dodać komentarz