Tygodnik Ciechanowski

Piątek, 15 listopada 2019

Dzienniki misjonarza: wspomnienie o kapłanie Marianie Batogowskim

22.02.2019 15:00:00

W ramach cyklu spotkań historycznych „Historia Nasielska – historią Polski” w Urzędzie Miejskim zorganizowano prelekcję poświęconą księdzu Marianowi Batogowskiemu. Starsi nasielszczanie doskonale pamiętają młodego, żywiołowego i jak podkreslaja sami – oddanemu społeczności lokalnej – duchownego. Niezwykle ceniony i darzony ogromną sympatią ksiądz był wikariuszem parafii św. Wojciecha w Nasielsku przez dziewieć lat (1947-1956).

 Następnie został proboszczem parafii w Janowcu Kościelnym i Płocku-Imielnicy. W latach 1968-1973 prowadził pracę misjonarską w Indiach. Po powrocie w 1975 r. najpierw pracował w Centrali Misyjnej w Warszawie, a następnie objął probostwo w Serocku, które piastował do śmierci w 1982 roku. W 2018 roku ks. Marian Batogowski znalazł się w gronie stu zasłużonych nasielszczan w stulecie odzyskania Niepodległości, wyłonionych przez specjalny komitet powołany przez burmistrza Nasielska.

O nietuzinkowej postaci księdza Batogowskiego opowiadał Witold Wybult, prezes Stowarzyszenia Rodzin Katolickich Diecezji Płockiej, adwokat kościelny przy Sądzie Biskupim w Płocku i pracownik Wydziału ds. Rodzin Kurii Diecezjalnej Płockiej. Jednocześnie jest on autorem książki o Batogowskim, którą napisał na podstawie jego dzienników z misji w Indiach. W spotkaniu wzięły udział władze, radni, przedstawiciele kościoła, ale też mieszkańcy, którzy dzielili się wspomnieniami o kapłanie. Witold Wyblut przywiózł także kilka pamiątek po duchownym, które zainteresowani mogli obejrzeć. Spotkanie otworzył Artur Nojbert, lokalny pasjonat historii. – Nigdy fizycznie nie spotkałem księdza Batogowskiego, ale spotkałem go w opowieściach – mówił prelegent. Poznał niezwykłego człowieka. Jedni wspominali go, jako oddanego kapłana do którego z wielką ochotą uczęszczali na lekcje religii. Z parafianami budował salkę katechetyczną i organistówkę. Inny przywoływał w pamięci misje księdza, po których otrzymał od kogoś dużego fiata, którego następnie sprzedał i wyremontował plebanię. Inna osoba wspominała, że nie kazał strofować dzieci, które krzyczą i rozrabiają w kościele, bo jego zdaniem one w ten sposób rozmawiają z Bogiem. 
Ksiądz Marian Batogowski urodził się 7 grudnia 1916 r. w Zakliczewie pod Makowem Maz. Rodzicami jego byli Jan i Genowefa z Bralczyków. Ukończył trzy klasy szkoły powszechnej, następnie rozpoczął naukę w gimnazjum w Pułtusku. W trakcie nauki przeniósł się do niższego seminarium w Płocku, gdzie w 1935 r. wstąpił już do Wyższego Seminarium Duchownego. Już niecałe trzy miesiące później założył strój duchowny. W 1938 r. biskup Nowowiejski ustalili, że ksiądz Marian będzie studiował w Rzymie. Okazał się bardzo zdolny. Wyjechał więc z Płocka. Rok później w czerwcu przyjechał do Polski na wakacje, wybuchła II wojna światowa. Duchowny już nie wrócił za granicę.
Święcenia kapłańskie przyjął w kwietniu 1946 r., w tym samym, co Karol Wojtyła. Już w 1936 r. pisał w swoich dziennikach, że na jednej z mszy poczuł potrzebę poświęcenia się pracy misjonarskiej. – Zbyt poważnie tego nie biorę, gdyż było to następnęgo dnia po odczycie o misjach. A ponieważ jestem łatwo podatny na wszelkie wpływy, więc i zapał gotowy. Jestem niegodny w wielkim stopniu należeć do tych wybranych uczniów chrystusowych, gdyby jednak Chrystus dał mi łaskę powołania misjonarskiego, byłbym szczęśliwy – pisał. Wrócił do tej myśli po latach.  

Więcej o misjonarzu w kolejnym numerze Tygodnika
Fotorelację ze spotkania można obejrzeć na naszej stronie internetowej

autor: kak

Komentarze Internautów (0)dodaj komentarz

Na razie nikt nie skomentował tego artykułu, aby wziąć udział w dyskusji, należy dodać komentarz