Tygodnik Ciechanowski

Środa, 20 marca 2019

Już teraz zamów e-prenumeratę Tygodnika Ciechanowskiego. W e-prenumeracie taniej!

Kontekst. Jak astronom, jak prałat...

01.03.2019 10:30:00

Co ma wspólnego Mikołaj Kopernik z księdzem Henrykiem Jankowskim? Na szczęście nic. Ale ich pomniki spotkały „przygody”, które były mogą być kanwą powieści i filmów. Przy czym, historia pomnika naszego wielkiego astronoma w Warszawie jest chyba zamknięta, natomiast „osobliwe przypadki posągu prałata z Gdańska” zdają się nabierać dopiero rozpędu.

Przypomnijmy jak było z pomnikiem Kopernika...Na posąg na Krakowskim Przedmieściu  Niemcy uwzięli się po wejściu do stolicy w 1939 r. Nie w smak im było eksponowanie związków astronoma z Polską, więc zaczęli majstrować przy napisach na cokole. Dedykację „ Mikołajowi Kopernikowi – Rodacy” zasłonili mosiężną tablicę z napisem „Dem grossen astronomen Nikolaus Kopernikus”.
11 lutego 1942 r. o godz.6 rano harcerz, członek Szarych Szeregów Aleksy Dawidowski wykonał brawurową akcję, która stała się legendą polskiego podziemia, tzw. małego sabotażu. Młodzieniec wszedł na pomnik i odkręcił śruby przytrzymujące niemieckojęzyczną tablicę, następnie przeciągnął ją kilkaset metrów dalej i zakopał w śniegu. Działo się to wszystko tuż pod bokiem posterunku policji. Po kilku dniach  wrócił na to miejsce z sankami, na które załadował płytę, potem ją zakopano w jednym z ogrodów na Żoliborzu (cała ta akcja opisana jest w „Kamieniach na szaniec” A. Kamińskiego).

Tydzień później na rozkaz okupanta kamieniarze skuli z cokołu polskie napisy. Ale wkrótce na wypolerowanej powierzchni Dawidowski namalował czarną farbą... „Mikołajowi Kopernikowi – Rodacy”. Napis usunięto dwa dni później, a pod pomnikiem zaczęli się przechadzać niemieccy szpicle. Alek z kolegami też nie zasypiali gruszek w popiele, jak tylko nadarzyła się okazja polski napis znów pojawił na pomniku.
W odwecie okupant postanowił zniszczyć pomnik Jana Kilińskiego. Alek obserwował całą tą niemiecką akcję demontażu pomnika na placu Krasińskich, potem śledził ciężarówkę wiozącą go do  podziemi Muzeum Narodowego. Następnego ranka warszawiacy już czytali informację na parkanie muzeum: „Jam tu ludu Warszawy. Jan Kiliński".

Jakie pobudki kierowały śmiałymi (w oczach Niemców zapewne bandyckimi czynami) Alka Dawidowskiego? A to już zapewne wiedzą wszyscy moi czytelnicy.
Minęło 77 lat… 21 lutego br., o godz. 3 w nocy, trzech mężczyzn zjawiło się pod pomnikiem prałata Jankowskiego w Gdańsku: Konrad Korzeniowski, Rafał Suszek i Michał Wojcieszczuk, wszyscy z Warszawy. Założyli postaci pętlę na szyję, podważyli cokół i obalili posąg na ułożone wcześniej opony. Zdarzenie zostało zarejestrowane, a film umieszczony w sieci. Policja, która zjawiła się już po fakcie, zastała mężczyzn czekających na nich przy obalonym pomniku (ułożono na nim strój ministranta oraz dziecięcą bieliznę - jako symbole niecnych czynów księdza). 

Mężczyźni ogłosili, że ich celem było „ rozbicie fałszywego i ohydnego mitu Henryka Jankowskiego, nie zaś – materii jego pomnika”. Równocześnie przedstawili  akt oskarżenia pod adresem nieżyjącego od ośmiu lat prałata, jako sprawcę pedofilskich czynów wobec nieletnich. Dodatkowo zarzucają Kościołowi  katolickiemu, jego hierarchom, tolerowanie i ukrywanie tych postępków. Dwa dni później, nad ranem (wszystko co dotyczy pomników musi się dziać nad ranem?) ciężarówka z  wizerunkiem księdza Jankowskim pojawiła się na skwerze. Przywieźli ją członkowie społecznego komitetu budowy i ustawili na cokole. Zapowiedzieli, że monument będzie teraz pilnowany przez nich dzień i noc. Przyszli również przeciwnicy księdza i pomnika – ze stosownymi hasłami.

Ratusz w Gdańsku też wydał oświadczenie – ponowny montaż pomnika był bezprawny. Zresztą radni Gdańska i prezydent chcą wkrótce podjąć decyzję o definitywnym demontażu pomnika i cofnięciu honorowego obywatelstwa prałatowi.
Póki co jest dylemat prawny - czy pomnik obalony bezprawnie, ustawiony ponownie bezprawnie, gdyby był obalony ponownie, to byłby to bezprawny czyn czy przywrócenie praworządności?
Drugie pytanie jest takie– czy Alek Dawidowski w Warszawie i trzej mężczyźni w Gdańsku działali zgodnie z prawem?

Ryszard Marut

autor: red

Komentarze Internautów (0)dodaj komentarz

Na razie nikt nie skomentował tego artykułu, aby wziąć udział w dyskusji, należy dodać komentarz