Tygodnik Ciechanowski

Niedziela, 19 maja 2019

Już teraz zamów e-prenumeratę Tygodnika Ciechanowskiego. W e-prenumeracie taniej!

Zarabiasz na cudzej twórczości, podziel się zyskiem

05.04.2019 10:00:00

O co chodzi w tzw. dyrektywie o prawach autorskich na jednolitym rynku cyfrowym, o której tak głośno od Brukseli do Warszawy. A nawet Gdańska, bo właśnie tam (na konwencji wyborczej PiS) na ten temat wypowiedział się sam prezes Kaczyński. Wypowiedział i... trafił kulą w płot. Ale wielki interpretator słów prezesa, Mateusz Morawiecki, próbował uzasadniać, że strzał był celny i sam dołożył z kapiszona.

Obaj (przepraszam za wyrażenie) mężowie stanu wypowiedzieli się w tonie demagogiczno-alarmującym: wolnej myśli za nic nie damy!

O co więc chodzi?
Największe platformy informacyjne, np. Google czy Facebook, korzystają z materiałów dziennikarskich (również filmów, piosenek i innych utworów artystycznych), nie zważając, że ktoś te dzieła (produkty) wytworzył, zainwestował, poniósł koszty. Platformy te uważają, że są tylko „miejscem” do udostępniania treści i nie muszą płacić twórcom za ich prace. Ba, żeby tylko udostępniały, one przez to zarabiają! (m.in. na reklamach).


Niechby"obrońcy wolności w internecie" spróbowali postawić się w sytuacji małego wydawcy lokalnego, zespołu dziennikarskiego, który z trudem wiążąc koniec z końcem, wydaje niezależną gazetę (tygodnik). Praca takich dziennikarzy, setki, tysiące artykułów związanych z lokalną społecznością w aktualnym systemie prawnym mogą być w części lub w całości kopiowane, poddawane recyklingowi oraz promowane przez podmioty trzecie w ciągu zaledwie kilku sekund. Bez żadnego honorarium.

Dyrektywa przyjęta właśnie przez Parlament Europejski (niestety przy sprzeciwie europosłów PiS) daje nam, wydawcom i dziennikarzom, możliwość odzyskiwania części ponoszonych inwestycji na podstawie tzw. prawa pokrewnego. Facebook i Google będą musiały płacić honoraria za udostępnione treści w myśl zasady: skoro zarabiasz na cudzej twórczości, podziel się zyskiem.
Pozwoli to nam inwestować w rozwój profesjonalnego dziennikarstwa i realizować ważną rolę prasy, szczególnie lokalnej, polegającą na dostarczaniu informacji, opinii, publicystyki społecznej, gospodarczej, kulturalnej, istotnej dla naszych lokalnych społeczności. Rekompensaty wzmocnią budżety wydawcy oraz redakcji i pracujących dziennikarzy.

A co z zamachem na wolność internetu?

Nie ma żadnego zamachu! Przepisy dyrektywy nie wprowadzają nowych obowiązków dla niekomercyjnych portali i w żaden sposób nie regulują działalności użytkowników – nie opodatkowują publikowanych przez nich linków i nie zakazują memów.Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki albo nie czytali dyrektywy, albo po prostu kłamią. Zastanawiam się tylko po co? Pewnie chodziło znów o to samo - o elektorat. Kogo by tu jeszcze kupić i za ile. Gdańska konwencja PiS była jeszcze jednym przedwyborczym spektaklem, na którym prezes miał pokazać, że nieobce są mu również problemy, z jakimi spotykają się młodzi ludzie. Na co dzień korzystają oni z mediów społecznościowych, swobodne poruszanie się  w internecie to dla nich podstawa, więc ktoś wymyśli, że jakaś obietnica skierowana w tę stronę by się przydała. Więc PiS dorzuciło pospiesznie do swojej osławionej „piątki” jeszcze... wolność w internecie (cokolwiek miałoby to oznaczać).
Do wyborów pozostało kilka tygodni. Co, komu jeszcze prezes dołoży?

Ryszard Marut
 

autor: RM

Komentarze Internautów (0)dodaj komentarz

Na razie nikt nie skomentował tego artykułu, aby wziąć udział w dyskusji, należy dodać komentarz