Tygodnik Ciechanowski

Czwartek, 18 lipca 2019

Już teraz zamów e-prenumeratę Tygodnika Ciechanowskiego. W e-prenumeracie taniej!

Wilczy bilet dla pielęgniarza z ciechanowskiego szpitala. Co się wydarzyło w psychiatryku?

17.04.2019 12:00:00

W grudniu zeszłego roku w oddziale psychiatrycznym ciechanowskiego szpitala pielęgniarz miał pobić pacjenta, wykorzystując swoją pozycję służbową. Łukasz Kierski miał go kopać i uderzyć w twarz.
Pielęgniarz poszedł do pacjenta po odebraniu telefonu od oddziałowej, że chory jest pobudzony i agresywny. Pracownik szpitala twierdzi, że zastosował chwyt od tyłu i za ręce odprowadził pacjenta do pomieszczenia, gdzie z innymi dyżurującymi osobami założono mu pasy. Istniało ryzyko, że zrobi coś sobie i innym. Po kilku dniach pielęgniarz został dyscyplinarnie zwolniony. Oskarżono go o pobicie, na co jedynym dowodem były oświadczenia kilku pacjentów, bo całe zajście miało miejsce, gdzie nie sięgają kamery monitoringu.
Pielęgniarz był zdziwiony, bo nikogo wtedy nie było. Ale najważniejszym świadkiem zajścia był również znajomy dyrektora i ordynatora, członek Rady Społecznej Szpitala, któremu wcześniej pielęgniarz wielokrotnie zwracał uwagę na niewłaściwe zachowanie w oddziale. 

Policja umorzyła...
Szpital od razu poinformował o sprawie policję, a ta wszczęła dochodzenie pod nadzorem prokuratury, bo taki ma obowiązek. Sam rzekomo poszkodowany pacjent nie wnosił żadnych oskarżeń, nie miał też żadnych śladów po pobiciu, czyli kopaniu i uderzeniu w twarz i nie zrobiono mu obdukcji lekarskiej. Policja po zebraniu materiału dowodowego i przesłuchaniach 7 marca br. zadecydowała o umorzeniu dochodzenia z uwagi na brak danych dostatecznie uzasadniających popełnienie przestępstwa. A przed ciechanowskim sądem pracy toczy się sprawa o przywrócenie pielęgniarza na stanowisko pracy, czego sam zainteresowany się domaga.
Nasz reporter chciał uczestniczyć w pierwszej rozprawie (2 kwietnia), ale na wniosek adwokat reprezentującej szpital toczy się ona za zamkniętymi drzwiami. Prawniczka, widząc przedstawicieli „TC” na sądowym korytarzu, od razu powiedziała, że nie wyraża zgody na udział prasy. Innego zdania była adwokat pielęgniarza, która przekonywała sąd, że dla obiektywizmu sprawy dziennikarze  mogą zostać. Uzasadnienie było takie, że z uwagi na ustawę o ochronie zdrowia psychicznego sprawę utajniono. Prasę jednak nie interesowały sprawy związane z pacjentami i przyczynami ich hospitalizacji, a tym bardziej ujawnienie takich informacji, jedynie zachowanie pielęgniarza w miejscu pracy oraz podjęte decyzje  przez ordynatora i dyrekcję. A także - dziwny udział samych świadków w sprawie...

Związkowcy za pielęgniarzem
Związkowcy uważają, że dyrektor w pierwszej kolejności zobowiązany był do zabezpieczenia dokumentacji medycznej i ustalenia przebiegu zdarzenia, czego ich zdaniem i samego pielęgniarza nie zrobiono, tak jak być powinno. Samo użycie przymusu bezpośredniego osobie, która nie wie albo nigdy nie widziała takiej czynności, może się wydawać zachowaniem brutalnym, ale w uzasadnionych przypadkach należy je stosować na oddziałach. Zdaniem związkowców ważny jest fakt, że sam ,,poszkodowany”, czyli zabezpieczony pacjent nie zgłaszał żadnych nieprawidłowości, a zgłoszenia dokonały osoby trzecie, które być może nie zawsze są w stanie prawidłowo ocenić sytuacji, tym bardziej że są pod wypływem leków i z uwagi na ich stan psychiczny. 
Szpital inaczej podchodzi do sprawy, bo bywa, że pacjenci boją się personelu i zwracać uwagę na niewłaściwe zachowania, bo w zasadzie chorzy są bezbronni, uzależnieni od pielęgniarek i lekarzy i tylko na nich mogą polegać. Do zdarzenia doszło też w miejscu, gdzie jest tzw. martwy punkt, czyli obszar niemonitorowany, o czym wie każdy pracownik psychiatrii, więc pielęgniarz nie powinien być tam sam. Ale specyfika oddziału często wymaga szybkich reakcji. Tym bardziej że tego dnia na oddziale był on i dwie koleżanki. Każdy zajęty innymi czynnościami. 


Więcej w aktualnym numerze Tygodnika

 

autor: kak

Komentarze Internautów (2)dodaj komentarz

  • piot, 2019-04-18 22:46:48
    Członek rady Spolecznej Szpitala?
    Ciekawy wątek to ten świadek - pacjent a zarazem członek Rady Społecznej Szpitala. Czyżby chodziło o Dyzmę ciechanowskiego PSL-u, który kilka miesięcy temu spowodował po pijanemu wypadek w Gołotczyźnie?
  • fran, 2019-04-19 20:21:26
    Niewygodny
    Niewygodny był pewnie dla Pana Doktorka