Tygodnik Ciechanowski

Czwartek, 18 lipca 2019

Już teraz zamów e-prenumeratę Tygodnika Ciechanowskiego. W e-prenumeracie taniej!
fot. K. Kowalski
fot. K. Kowalski

Nie boję się nowych wyzwań

02.05.2019 11:30:00

Rozmowa z Adamem Budkiem, nowym wójtem gminy Gołymin

- Dlaczego zdecydował się pan kandydować na urząd wójta gminy Gołymin?

- Ponieważ wiele osób z mojej gminy do tego mnie namawiało. Ale nim zdecydowałem się na start w wyborach, długo się nad tym zastanawiałem. Już w 2014 r., gdy startowałem na radnego, niektórzy zachęcali mnie, żebym kandydował również na wójta. Ale wtedy się na to nie zdecydowałem.

- Z jakiego powodu?

- Ponieważ nie miałem żadnego doświadczenie w pracy w samorządzie. Uznałem, że „człowiek z ulicy” nie powinien obejmować tak odpowiedzialnego stanowiska. Bo wójt nie tylko jest od brania pensji i nie tylko odpowiada za siebie. Bierze też odpowiedzialność za 30 pracowników Urzędu Gminy i za funkcjonowanie gminnego samorządu. Za to, czy gmina się rozwija, czy też popada w marazm i ruinę.

- W wyborach przeprowadzonych pod koniec 2018 r. pan wystartował…

- Ponieważ jako radny miałem okazję przyjrzeć się od podszewki funkcjonowaniu samorządu i w ciągu tych 4 lat dużo się nauczyć. Nie byłem radnym, który przychodzi na sesję, pobiera dietę i nic go nie obchodzi. Starałem się poznawać przepisy i różne procedury. Zobaczyłem, że wójt nie jest wszechwładny. Że są różnego rodzaju ograniczenia, który wynikają albo z przepisów prawa albo możliwości finansowych. Że są kontrole i sankcje za źle podjęte decyzje. Jednak przyglądając się funkcjonowaniu gminy uznałem, że może ona być lepiej rządzona. Że za te same pieniądze można więcej zrobić. 

- Mimo wszystko nie bał się pan kandydować? Bo jednak bycie radnym i wójtem to dwie różne sprawy...

- W swoim dotychczasowym życiu robiłem bardzo różne rzeczy. Pracowałem fizycznie, prowadziłem działalność gospodarczą… Nie jestem człowiekiem zapatrzonym w siebie. Chcę i potrafię się uczyć. Potrafię słuchać innych ludzi. Nie boję się nowych wyzwań.

Cała rozmowa w "TC" z 30 kwietnia. 

autor: K. Kowalski

Komentarze Internautów (0)dodaj komentarz

Na razie nikt nie skomentował tego artykułu, aby wziąć udział w dyskusji, należy dodać komentarz