Tygodnik Ciechanowski

Piątek, 18 października 2019

fot. Archiwum
fot. Archiwum

Liczą się praca i doświadczenie

09.10.2019 09:00:00

Rozmowa z Tadeuszem Nalewajkiem, przewodniczącym Rady Powiatu w Pułtusku, pierwszym starostą pułtuskim, działaczem Polskiego Stronnictwa Ludowego, kandydatem na senatora RP

Starosta pułtuski lub pierwszy starosta pułtuski – tak nadal mówią o panu pułtuszczanie i mieszkańcy ościennych powiatów. Jak pan wspomina czas, gdy współtworzył pan samorząd powiatowy?

Do tych czasów zawsze wracam z wielkim sentymentem. Bycie starostą było dla mnie ogromnym zaszczytem, ale i wielkim wyzwaniem. Miałem niezwykłą okazję przyczynić się do tworzenia czegoś istotnego dla kraju, regionu, a przede wszystkim dla lokalnej wspólnoty. Samorząd powiatowy był nowością w życiu politycznym, społecznym i gospodarczym. Zdawałem sobie sprawę, że budowanie i organizowanie powiatowych struktur np. jednostek organizacyjnych, realizacja zadań powiatu, będą wymagały ode mnie wysiłku, dokonywania wielu analiz i uzgodnień. Z perspektywy ponad 20 lat uważam, że ten trudny egzamin zdałem. Było mi o tyle łatwiej , że w 1990 r. współtworzyłem samorząd gminy Pułtusk, co było zupełnym novum w naszym kraju.

Co pan uważa za swój największy sukces jako starosty?

Przede wszystkim budowę szpitala powiatowego w Pułtusku, który do dzisiaj jest największą finansową inwestycją powiatu. Poza tym na dużą skalę realizowano przebudowę dróg oraz zadania inwestycyjne z zakresu pomocy społecznej i edukacji. Wyniki pracy ówczesnych władz powiatu zostały wysoko ocenione w rankingu pisma „Wspólnota”. W r. 2004 powiat pułtuski zajął 14 miejsce w kraju w kategorii: wydatki finansowane ze środków zagranicznych na jednego mieszkańca, natomiast w r. 2006 zajął 8 miejsce w kraju w rankingu powiatów o najwyższych dochodach na mieszkańca – ten wynik stanowi ocenę umiejętności aplikowania o środki zewnętrzne. Podkreślę, że osiągnęliśmy tak wysoką pozycję w rankingu mimo budowy szpitala, która była dużym obciążeniem finansowym dla powiatu.

Był pan radnym powiatowym, pełni pan funkcję przewodniczącego Rady Powiatu. Powiat pułtuski znalazł się na 5. miejscu w rankingu wydatków inwestycyjnych samorządów 2016-2018. Którą z inwestycji, jakie przyczyniły się do tego awansu, uważa pan za najważniejszą?

Jestem w tej dobrej sytuacji, że mogę wybrać jedną lub kilka inwestycji z wielu, które powiat pułtuski wykonał. Sentymentalnie wymienię budynek sali gimnastycznej przy LO im. P. Skargi w Pułtusku, jestem bowiem absolwentem tej jednej z najstarszych szkół w Polsce. Już jako starosta bardzo zabiegałem o tę inwestycję, dlatego też w 2006 r. zaproponowałem, aby pod budowę tego obiektu nabyć grunt od Kościoła. Dzięki przychylności Płockiej Kurii Biskupiej zakup gruntu stał się możliwy. Nie mogę w tym miejscu nie wspomnieć o wielkim zaangażowaniu w tę sprawę księdza prałata Wiesława Koska, który wyraził zgodę na przeznaczenie gruntu na potrzeby oświaty, zaznaczając również, że przyszła inwestycja nie powinna blokować rozwoju Kościoła. Wspomnę także o pomocy, jaką okazał w tej sprawie „mój” proboszcz ksiądz kanonik Józef Gawlik. Cel został zrealizowany. Czuję, że do tej inwestycji dołożyłem również swoją cegiełkę, a obok naszego LO powstała nowa parafia pw. św. Jana Pawła II. Ważnymi inwestycjami powiatu, które przyczyniły się do awansu na 5. miejsce, są również: wyremontowanie 40 km dróg w 50% za pozyskane środki zewnętrzne, adaptacja niewykorzystanych obiektów szpitala na potrzeby Domu Pomocy Społecznej, nowa siedziba Starostwa, nowa siedziba Środowiskowego Domu Samopomocy, termomodernizacja obiektów szkolnych. Inwestycje te mogły być zrealizowane dzięki dobrej współpracy Rady Powiatu i Zarządu Powiatu na czele ze starostami.

Pracował pan w samorządzie miast Pułtuska i Nasielska, pełnił funkcję podsekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, a później w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, zaczynał pan pracę w doradztwie rolniczym, obecnie zarządza pan spółką Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej. Które z tych zawodowych doświadczeń najwięcej pana nauczyło? Które dawało największą satysfakcję?

W każdej pracy nabywałem nowych doświadczeń i umiejętności. Jednak praca na stanowisku zastępcy burmistrza i starosty były mi najbliższe, a efekty podejmowanych decyzji były widoczne najszybciej. Rozmowy z mieszkańcami dawały satysfakcję, pomagały zrozumieć wiele sytuacji i w naturalny sposób wymuszały zaangażowanie w rozwiązywanie ludzkich problemów. Nie bez znaczenia jest fakt, że praca w samorządzie związana jest z ciągłym poznawaniem zagadnień dotyczących różnorodnych dziedzin: finansów, edukacji, gospodarki nieruchomościami, opieki społecznej, budownictwa, rolnictwa, które było mi zawsze bliskie z racji mojego wykształcenia, i wielu innych.

Pełniąc funkcję starosty, pełnił pan również funkcję prezesa Związku Powiatów Polskich.

Ta działalność też była mi bliska. Jest mi szczególnie miło, bo w tym roku otrzymałem Odznaczenie Bene Meritus Powiatom za „szczególne osiągnięcia wpływające na rozwój powiatów, w tym przede wszystkim powodujące podniesienie poziomu życia mieszkańców, a także w uznaniu zasług na rzecz Związku Powiatów Polskich”.

Mówi pan czasem o sobie: „Chłopak ze wsi”. Jak reagowali rolnicy, gdy podczas spotkań z podsekretarzem stanu MRiRW Tadeuszem Nalewajkiem przekonywali się, że zamiast teoretyka mają przed sobą osobę, która rzeczywiście zna ich problemy?

Pochodzę ze wsi, ukończyłem studia rolnicze, moja pierwsza praca dotyczyła doradztwa rolniczego. To zobowiązuje. Na spotkaniach z rolnikami czułem dobry klimat, ponieważ znajdowałem z nimi wspólny język. Znałem problematykę rolniczą, teorię i praktykę, a moi rozmówcy czuli, że wiem, o czym mówię. Pamiętam spotkanie z rolnikami w powiecie człuchowskim, podczas którego młody rolnik powiedział do mnie: „Panie ministrze, to jest takie proste jak budowa cepa”. Nastąpiła chwila ciszy. Wówczas zwróciłem się do niego: „To niech pan powie, z czego cep się składa”. Znowu cisza, a ja na to: „To ja panu powiem z czego: bijaka, dzierżaka i gązwy, a ja ten „kombajn” używałem do młócenia fasoli”. Znowu zapanowała cisza, a po chwili rolnicy zaczęli zadowoleni mówić, że nie jestem ministrem z Marszałkowskiej.

Jest pan znany z działalności społecznej, nie tylko w organizacjach samorządowych. Czy pana doświadczenia w tej sferze życia, szczególnie w Związku Ochotniczych Straży Pożarnych RP, przydawały się w pracy? A może odwrotnie?

Jestem dumny, że od 45 lat przynależę do OSP, organizacji społecznej, którą tworzą ludzie znani ze swojej ofiarności i odwagi, gotowości niesienia pomocy innym. Od strażaków wiele się nauczyłem, a w codziennej pracy staram się kierować ich wartościami. Wszyscy znamy wypisane na strażackich sztandarach motto: „Bogu na chwałę – ludziom na pożytek”.

Kandydował pan na posła RP, obecnie kandyduje na senatora. Skąd pomysł na zmianę izby parlamentu?

Zostałem desygnowany do startu w wyborach do Senatu RP przez Konwencję Powiatową PSL i uważam, że moje doświadczenie zawodowe i polityczne będzie pomocne w pracy w tej izbie parlamentu. Senat RP to miejsce, które powinno być miejscem wyważonej dyskusji i merytorycznej pracy. Powinien składać się z osób, które mają doświadczenie samorządowe, czyli znają najbliżej sprawy i problemy obywateli. Powinien pełnić rolę stabilizatora sceny politycznej, rozładowując napięcie między stroną rządową a samorządową. Poza tym kandyduję dlatego, aby powstrzymać dewastację Polski i jej wizerunku na arenie międzynarodowej. Senat może blokować ustawy „pisane na kolanie” przez PiS i uchwalane w ciągu jednej nocy. Kandyduję, bo musimy walczyć o każdy „centymetr demokracji”. Ostatnie 4 lata pokazały, że obecna władza rozjechała walcem: Konstytucję RP, niezawisłe sądy, Trybunał Konstytucyjny, edukację, służbę zdrowia i samorządy.

W jakich dziedzinach pana zdaniem w kraju są potrzebne zmiany?

Program PSL Koalicja Polska obejmuje szereg zagadnień wymagających zmian, z którymi się utożsamiam, a do najważniejszych należą m. in. wyższe nakłady na służbę zdrowia, a przede wszystkim zwiększenie dostępności do specjalistów, walka o czyste powietrze, emerytury bez podatku, pobieranie świadczeń emerytalnych przez rolników bez konieczności pozbywania się gospodarstwa, budowa zbiorników retencyjnych i systemów nawadniających, odblokowanie handlu ze Wschodem, powszechne ubezpieczenia w rolnictwie, wprowadzenie skutecznych rozwiązań dotyczących wypłaty odszkodowań dla rolników poszkodowanych przez klęski żywiołowe, dobrowolny ZUS dla przedsiębiorców, wzrost nakładów finansowych na edukację i odblokowanie lokalnego transportu publicznego. Chcąc realizować ten program, jako senator przedstawię projekty odpowiednich ustaw.

W jakiej komisji planuje pan pracować, gdy zostanie wybrany senatorem?

Chciałbym pracować w Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, ale również w Komisji Spraw Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą z racji funkcjonowania Domu Polonii w Pułtusku.

Skoro mówimy o Pułtusku, pułtuszczanie i goście narzekają na przejazdy po Pułtusku i przez Pułtusk. W jaki sposób można udrożnić komunikację północ-południe?

Dobrym rozwiązaniem byłaby budowa obwodnic mniejszych miast, jednakże w tym zakresie należy mieć świadomość, że miasta te stracą na swojej atrakcyjności. Jeżeli chodzi o Pułtusk, to przebieg obwodnicy powinien być zgodny z oczekiwaniami mieszkańców. Poza tym ważne jest kontynuowanie remontów dróg wojewódzkich i powiatowych o kluczowym znaczeniu dla rozwoju regionu.

Czego brakuje, oprócz obwodnic, w naszej części Mazowsza, a co warto zabiegać?

Warto zabiegać o wykorzystanie potencjału turystycznego naszego regionu i wspomagać inwestycje oraz projekty, które mogą wpłynąć na ten kierunek rozwoju naszych miast i wsi. Warto zabiegać także o lepsze wykorzystanie dużego rynku zbytu, jakim jest Warszawa dla producentów rolnych, np. tworząc „zielone targi”, na których rolnicy bez pośredników będą mogli sprzedawać swoje produkty.

Jest pan w naszym regionie jedną z twarzy Polskiego Stronnictwa Ludowego. Dlaczego akurat to ugrupowanie jest panu bliskie? Czy to prawdziwa miłość, czy miłość z rozsądku, a może już tylko przyzwyczajenie?

Polskie Stronnictwo Ludowe jest rdzennie polskim ruchem politycznym, jedyną partią na polskiej scenie politycznej o tak bogatej tradycji, o korzeniach chrześcijańsko-narodowych. Od wielu lat jestem członkiem tej partii i utożsamiam się z jej programem.

Dlaczego warto oddać swój głos na Tadeusza Nalewajka?

Zacytuję słowa Wincentego Witosa: „Strzeżcie się fałszywych proroków lub rzekomych cudotwórców – wybierzcie tych, których znacie”. A ja jestem znany ze swojej pracy i działalności. Okręg wyborczy nr 46 do Senatu Rzeczypospolitej Polskiej obejmuje obszar powiatów: makowskiego, ostrołęckiego, ostrowskiego, pułtuskiego i wyszkowskiego oraz miasta na prawach powiatu Ostrołękę. Wybierany jest w nim 1 senator, ten, który uzyska jak największą liczbę głosów. 13 października 2019 r. na listach wyborczych w tym okręgu będzie dwóch kandydatów. Zachęcam więc do wyboru mojej osoby – wspólnego kandydata do Senatu. Mam nadzieję, że moja praca i zaangażowanie w wiele spraw zasługują na uznanie Państwa.

Rozmawiała IK

Materiał finansowany przez Komitet Wyborczy Polskiego Stronnictwa Ludowego. Rozmowa ukazała się w nr 40 "TC" z 1.10.2019 r.

autor: IK

Komentarze Internautów (0)dodaj komentarz

Na razie nikt nie skomentował tego artykułu, aby wziąć udział w dyskusji, należy dodać komentarz