Tygodnik Ciechanowski

Sobota, 25 października 2014

Na sesji Rady Miejskiej w Mławie o konflikcie w MOPS

12.02.2005 08:00:00

Rada uznała skargę grupy pracowników Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej na dyrektor tej placówki Annę Miałkę-Kruszewską za bezzasadną. Uchwała w tej sprawie zapadła niewielką większością głosów, co dowodzi, że radni mieli tu poważne wątpliwości. Co gorsza, dyskusja pokazała, że w MOPS panuje fatalna atmosfera. O sprawie pisaliśmy w „TC” nr 49/2004 i 3/2005.
– Chyba idzie na wojnę – przypuszczali niektórzy radni w kuluarach.
Lobbing, szantaż, zastraszanie?
Grupa pracowników (13 osób) w skardze (z 8 grudnia ub.r.) do Rady Miejskiej zarzuciła dyrektor Miałce-Kruszewskiej: brak kwalifikacji, „lobbing, szantaże i zastraszanie”, prowokowanie rozłamów w kadrze. W konsekwencji miał być zwolniony długoletni pracownik „wyłącznie z powodu uprzedzeń i pomówień” oraz „musiał odejść z pracy dobrze zapowiadający się stażysta” . Trzy inne osoby „nie wytrzymały presji psychicznej i przebywają na zwolnieniach chorobowych”. W ogóle: „część załogi jest zaszczuta, znerwicowana i pracuje na granicy wyczerpania nerwowego”.

„Pani Dyrektor Miałka-Kruszewska podzieliła pracowników na dwie grupy. Do jednej należą osoby faworyzowane przez dyrektora, którym nie zależy na dobrej pracy, lecz na dobrych relacjach z szefem. W drugiej grupie są osoby aktywne, otwarte, którym zależy przede wszystkim na dobrym funkcjonowaniu Pomocy Społecznej, które na pierwszym miejscu stawiają dobro podopiecznych i sprzeciwiają się traktowaniu ludzi jak przedmioty” – czytamy w skardze.
I dalej: „Pani Dyrektor wystawia nam opinię leni, nierobów, nieuków, którzy na dyscyplinę reagują protestem. Rzeczywistość jest inna. Prace powierzoną nam wykonujemy rzetelnie. Cieszymy się nienaganną opinią wśród społeczeństwa, a przede wszystkim wśród naszych podopiecznych. Chcemy, aby zauważyły to również Władze Miasta. W ostatnim okresie, na przykładzie świadczeń rodzinnych widać, że stanowimy załogę zgraną, zdyscyplinowaną i gotową do poświęceń na rzecz społeczeństwa mławskiego. To, że pieniądze dotarły do ludzi w terminie, nie było zasługa Pani Dyrektor, która skutecznie próbowała zdezorganizować prace, lecz pracowników nazywanych przez Nią leniami i nieukami”.
Na zakończenie pada określenie: „terror jaki panuje w Ośrodku”. Skarżący przypominają, że wcześniej prosili o pomoc władze (burmistrza). „Nie przyniosło to żadnego rezultatu”, dlatego teraz zwracają się do Rady Miejskiej, „licząc, że Państwo zajmiecie się sygnalizowanym problemem”.

Z „Tygodnikiem” w tle
Podobne zarzuty pojawiły się w - zacytowanym przez przewodnicząca rady - artykule opublikowanym w „Tygodniku Ciechanowskim” („Diabeł w MOPS-ie”, 7 grudnia 2004 r.). Miesiąc później w naszym tygodniku (z 18 stycznia br.) ukazał się list podpisany przez 24 pracowników MOPS w Mławie. Autorzy biorą w obronę swoją dyrektor. Ich zdaniem wspomniany artykuł był nierzetelny. „Rosnące zadania realizowane przez pomoc społeczną i rosnąca z dnia na dzień liczba potrzebujących – przekonują m. in. – ciągłe zmiany przepisów prawnych wymuszają wręcz podejmowanie przez dyrektor ośrodka działań dyscyplinujących pracę pracowników, właściwe egzekwowanie nałożonych na ośrodek zadań nie może być w żadnej mierze traktowane jako „stała presja i poniżanie”, a już tym bardziej jako lobbing pracowników”.

List jest protestem „przeciwko temu, co zostało napisane”: „Redaktor nie był obiektywny. Przedstawił tylko to, co mu powiedziało kilku pracowników. Napisał to, co oni chcieli i napisał nieprawdę. Uważamy, że to, co się dzieje w naszym ośrodku, nie powinno być wynoszone na zewnątrz, a tym bardziej na łamy mediów. Wszystkich nas obowiązuje zachowanie tajemnicy służbowej, a przede wszystkim w pomocy społecznej – Etyka. Osoby „pokrzywdzone” powinny najpierw porozmawiać z dyrektorem, a następnie jest sąd”.

Komisja: wszystkiego nie wyjaśniliśmy, ale„zostały usunięte obiektywne przyczyny”
Zanim skarga trafiła na forum mławskiego „parlamentu”, sprawę badała komisja ds. rodziny i spraw społecznych rady. Odbyła ona trzy spotkania: pierwsze z dyrektor ośrodka, drugie – z pracownikami, trzecie – z nimi i Anną Miałką-Kruszewską. We wszystkich spotkaniach brał udział zastępca burmistrza Krzysztof Ługowski, w ostatnim -ponadto przewodnicząca Rady Miejskiej Krystyna Burakowska.
- Przeanalizowano szczegółowo wszystkie podnoszone w skardze sprawy. W wyniku spotkań komisja stwierdziła, że nie potwierdził się zarzut braku kwalifikacji dyrektora. Ukończyła ona studia podyplomowe za zakresu ekonomii i finansów na SGH w Warszawie, uzyskała certyfikat za szkoły językowej w Wielkiej Brytanii, a także specjalizację z zakresu organizacji pomocy społecznej; aktualnie jest słuchaczką studiów podyplomowych w zakresie audytu i kontroli wewnętrznej finansów publicznych. Nie stwierdzono również nieprawidłowości przy zatrudnianiu pracowników odbywających staż – mówiła na sesji Halina Pszczółkowska, przewodnicząca komisji ds. rodziny i spraw społecznych, prezentując jej stanowisko sprawie.

Jednakże: - Trudno jest jednoznacznie stwierdzić, czy podniesione w skardze zarzuty nieodpowiedniego traktowania pracowników są prawdziwe. Część pracowników wyraziła zdecydowany sprzeciw wobec zawartych w skardze zarzutów. Tak naprawdę zarzuty stawiane Pani Dyrektor nie zostały potwierdzone na wspólnym posiedzeniu: mówiono raczej ogólnie, nie przytaczając konkretnych faktów.

Według komisji na atmosferę w ośrodku miały wpływ zmiany przepisów prawnych, czyli przeniesienie w 2004 r. świadczeń rodzinnych z ZUS-u do MOPS-u. Koniec końców „nawał pracy wprowadzał zrozumiałą nerwowość, co w konsekwencji prowadziło do wielu nieporozumień”. - Na podkreślenie zasługuje fakt, że mławska placówka znalazła się w grupie nielicznych ośrodków, które w terminie wydały decyzje i wypłaciły należne świadczenie – zaznaczyła komisja.

W konkluzji swego stanowiska doszła do wniosku, że „zostały usunięte obiektywne przyczyny, które mogły powodować frustracje i niezadowolenie, a zatem istnieją przesłanki do poprawy atmosfery, jaka panuje w MOPS”. Zaproponowała uznanie skargi za bezzasadną.

I rzecz niezwykle istotna. Na jednym ze spotkań dyrektor ośrodka „przeprosiła tych, którzy poczuli się w jakiś sposób dotknięcie i życzyła dobrej współpracy oraz wyraziła oczekiwanie rzetelnej i właściwej pracy całej załogi”.

Opozycja: nie wszystko jest jasne, ale...
- Wydaje się, że skarga, która rozpatrujemy, powinna być skierowana do pracodawcy, czyli burmistrza. Radnym trudno jest opowiedzieć się po którejś ze stron i wyjaśnić zawiłości. Prawda, cześć zarzutów została wyjaśniona. Wydaje się, że to co zrobiła pani dyrektor dla ośrodka (są to fakty niepodważalne) przemawia za tym, że właściwie wykonuje pracę – powiedziała radna Barbara Piasecka z SLD.

Według niej nie został rozwikłany wątek, który dotyczy sposobu odnoszenia się dyrektor do podwładnych, co zapewne spowodowało, że skarga wpłynęła do Rady Miejskiej. B. Piasecka zapowiedziała, że radni SLD wstrzymają się od głosu nad uchwałą.

Zastępca burmistrza: zamiast cieszyć się sukcesem…
Zastępca burmistrza Krzysztof Ługowski przypomniał, że – jak chce tego ustawodawca – skargi na kierowników jednostek organizacyjnych samorządu musi rozpatrywać rada.
- Burmistrz wymaga sprawnego funkcjonowania MOPS. Jej dyrektor odpowiada za kilka milionów złotych, jakie corocznie przechodzą przez tę firmę – zauważył Ługowski.

Dodał, że wypłata świadczeń rodzinnych w przewidzianym terminie i w ogóle poprawa jakości pracy ośrodka to sukces całej załogi. – Ten sukces nie idzie w parze z obiektywną oceną funkcjonowania ośrodka – ubolewał Ługowski.

Podkreślił starania dyrektor Miałki-Kruszewskiej o dodatkowe środki i jej współpracę z Hospicjum Królowej Apostołów. Dzięki temu do Mławy trafiło – oprócz wielu tysięcy złotych z budżetu państwa – ponad 20 ton żywności, którą otrzymali najubożsi mieszkańcy.

Kolejny kij w mrowisko
Tymczasem o głos poprosiła Zofia Nowotczyńska, emerytowana pracownica MOPS. W imieniu swych czynnych zawodowo kolegów odczytała długie oświadczenie. Wynika z niego, że ośrodek to gniazdo os.

Najważniejsze, zawarte w oświadczeniu pytania i zarzuty wobec dyrektor Miałki Kruszewskiej:
* Czy w chwili powołania ją na stanowisko dyrektora MOPS miała ona kwalifikacje zawodowe zgodne z ustawa o pomocy społecznej. „Mamy prawo pytać, ponieważ to nam zarzuca się brak wykształcenia i to nam Pani Dyrektor wyrobiła opinię nieuków i leni”.
* „Pracownicy socjalni w danym rejonie zmieniali się nawet do trzech razy w miesiącu. Wzbudziło to nieufność i zniszczyło tak długo budowane zaufanie wśród podopiecznych, którzy zdezorientowani przestali wpuszczać pracowników do domu”.
* Opiekunki zostały zatrudnione na ? lub 1/3 etatu. „Tylko postawa odpowiedzialnej, byłej księgowej i jej wstawiennictwo uniemożliwiło Pani Dyrektor pozbawienie tych kobiet głównego źródła dochodu”.
* „Następna aktywność Pani Dyrektor polega na szczodrym rozdzielaniu upomnień i nagan nawet przed podpisaniem i zapoznaniem się pracowników z regulaminem pracy”.
* Pod „listem otwartym” (najprawdopodobniej chodzi tekst opublikowany w „TC”) podpisało się 13 opiekunek, 3 osoby przyjęte do pracy przez obecną dyrektor oraz 8 osób, które stanowią „starą kadrę sowicie nagrodzoną za lojalność”. Za to: „Podjęcie decyzji o podpisie na skardze, w sytuacji w jakiej się znajdujemy, kosztowało pracowników bardzo dużo odwagi. Każdemu towarzyszył lek przed konsekwencjami, na które nie trzeba było długo czekać”.
* Z konta bankowego MOPS przelano 14 tys. zł na rachunek prywatnej osoby. „Nie wiemy, jakie i czy w ogóle były wyciągnięte konsekwencje”?
- Nie sposób jest opisać stresu, który codziennie towarzyszy grupie pracowników przy wejściu do zakładu pracy. Praca w takich warunkach staje się niemożliwa - narzekała Zofia Nowotczyńska w imieniu kolegów.

Konsternacja
W sali obrad zapanowała konsternacja. W takiej sytuacji niełatwo jest racjonalnie dyskutować.( – Chyba idzie na wojnę – powiedzą niektórzy radni w kuluarach.)
- Widzę złe rokowania co dalszej pracy MOPS. Jak rozwiązać ten konflikt? Nie mam pojęcia – westchnął zastępca burmistrza. Raz jeszcze wziął w obronę Annę Miałką-Kruszewską. Odniósł się do niektórych świeżo wysuniętych przeciwko niej zarzutów. I tak jako dyrektor MOPS ma ona wszystkie, wymagane przez ustawę kwalifikacje. Przedtem, tj. przed 1 lipca 2002 r. gdy była zatrudniona w ratuszu, należała do wyróżniających się pracowników i była przewidziana do awansu. Na prywatne konto rzeczywiście wpłynęło 14 tys. zł – był to błąd, który został naprawiony.

Ługowski nie ukrywał swego zażenowania oświadczeniem, zwłaszcza że: - Dziesiątki razy rozmawiałem z panią dyrektor. Nigdy nie używała takich słów (nieuków, leni itp. – red.). Co więcej, zawsze starała się łagodzić sprawę.

Opozycja: poczekajmy z podjęciem uchwały
Jeszcze w trakcie pierwszej części obrad radni SLD – Barbara Piasecka, Janusz Uniewicz i Zdzisław Swiniarski – domagali się odłożenia głosowania nad uchwałą w sprawie skargi do czasu zakończenia, zaplanowanej na bieżący rok kontroli MOPS przez komisję rewizyjną, aby „otrzymać pełniejszy obraz”. Teraz ponowili postulat. Nie uzyskali jednak aprobaty większości.

Burmistrzowie i przewodniczący komisji rewizyjnej Andrzej Lampkowski tłumaczyli, że może ona jedynie kontrolować działalność formalno-finansową jednostki. Zatem nie jest w stanie rozstrzygnąć, czy np. kary wymierzane pracownikom są uzasadnione.

Ostatecznie rada uznała skargę za bezzasadną: „za” – 8, „przeciw” – 5 (SLD), 5 radnych wstrzymało się od głosu.

Dyrektor MOPS: to stek oszczerstw
Bohaterka sesji – dyrektor MOPS – sprawiała wrażenie osoby zupełnie opanowanej. – To wszystko urasta do rangi absurdu. To stek oszczerstw. Tym bardziej proszę komisję rewizyjną o zajęcie się sprawą.

Burmistrz Jerzy Rakowski obiecał, że zrobi wszystko, aby uzdrowić sytuację w MOPS. Zaapelował do niedawno utworzonej tam organizacji związkowej o współpracę w rozwiązywaniu konfliktu.

KRZYSZTOF JAKUBOWSKI

autor: K.Jakubowski

Komentarze Internautów (0)dodaj komentarz

Na razie nikt nie skomentował tego artykułu, aby wziąć udział w dyskusji, należy dodać komentarz