Tygodnik Ciechanowski

Poniedziałek, 10 grudnia 2018

Już teraz zamów e-prenumeratę Tygodnika Ciechanowskiego. W e-prenumeracie taniej!

Prawosławni w Stanisławowie

01.05.2006 06:00:00

Rozmowa z księdzem Andrzejem Bołbotem proboszczem parafii pw. św. Aleksandry w Stanisławowie Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego
* Jak należy zwracać się do duchownego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego w Polsce? Przełożonego parafii?
- Jestem po prostu księdzem, proboszczem parafii w Stanisławowie. . Nazewnictwo jest analogiczne jak w kościele katolickim. Moim bezpośrednim przełożonym jest Jego Eminencja Wielce Błogosławiony Sawa - prawosławny metropolita warszawski i całej Polski.

* Od dawna ksiądz pracuje w Stanisławowie?
- Pracuję tu niedługo. Od września ubiegłego roku.

* Jak się tutaj pracuje? Nie jest ksiądz zawiedziony?
Praca nie jest łatwa. Ale niesie ze sobą wyzwania, którym chciałbym sprostać. Na ocenę jeszcze za wcześnie. Zbyt krótko tu jestem. Na razie mam wiele energii, pracuję nad koniecznymi zmianami organizacyjnymi.

* Jak liczna jest parafia prawosławna w Stanisławowie? Jaka jest jej historia?
- Parafia nie jest liczna. Skupia ok. 30 osób ze Stanisławowa, Kosewka, Nowego Dworu, Legionowa i okolicznych miejscowości. Natomiast jej dzieje związane są z budową twierdzy Modlin. Zainteresowani budową warowni władcy Rosji sprowadzili ludność z głębi Rosji i osiedlili w pobliżu twierdzy, m. in. w Kolonii Aleksandryjskiej, nazwanej później Stanisławowem. Najpierw dla potrzeb wojska, stacjonującego w Modlinie i mieszkającej w pobliżu ludności, wybudowano cerkiew pw. św. Jerzego Zwycięzcy w samej twierdzy. Potem dla mieszkańców Kolonii Aleksandryjskiej wybudowano nową cerkiew pw. św. Aleksandry. Był to duży obiekt, ciekawy pod względem architektonicznym. W roku 1884 był tu nawet car Aleksander III, co upamiętniono specjalną tablicą, która zachowała się do dziś. W czasie I wojny toczyły się ciężkie walki o twierdzę Modlin – w tym czasie świątynia została poważnie zniszczona. W latach międzywojennych władze państwowe, ianowicie premier Felicjan Sławoj- Składkowski, dogadał się ze stanisławowską parafią – część materiałów budowlanych z częściowo zburzonej cerkwi zabrano na budowę szkoły w Pomiechówku. Z reszty wybudowano mniejszą świątynię, która stoi do dziś i w zupełności nam wystarcza. Niektóre detale wyposażenia, zwłaszcza kilka pięknych ikon, zdobiących cerkiewny ikonostas, ocalało z dawnej cerkwi w twierdzy, której już nie ma.
Parafia, jak wspomniałem, nie jest liczna. Kościół nasz nie jest zainteresowany prozelityzmem, czyli przechwytywaniem wiernych innych wyznań. Po prostu chcemy nieść religijną posługę tym wyznawcom prawosławia, którzy tu żyją.

* Czy parafia jest li tylko wspólnotą religijną, czy może też społeczną, w której ludzie pomagają sobie nawzajem?
- W samym Stanisławowie prawosławni są taką mniejszością, że trudno mówić o wspólnocie społecznej. To ledwie trzy rodziny. Podobnie jest zresztą w innych miejscowościach. Część wyznawców prawosławia żyje w rodzinach mieszanych – żony bądź mężowie są katolikami.

* Jest ksiądz organizatorem życia społecznego swych parafian? Ich powiernikiem?
- Z pewnością nikomu nie odmówię pomocy, w takim zakresie, jakim dysponuję. Dopiero rozpoznaję parafię, poznaję rodziny parafian. Wiem, ze są rozproszeni i nieco zagubieni. Jestem w trakcie odnowy parafii, chcę tę garstkę wyznawców przeobrazić rzeczywiście w społeczność, którą wiele łączy, która może na sobie polegać.

* Osoby prawosławne to z pewnością dobrzy Polacy i uczciwi obywatele. Czy jednak nie są traktowani bądź postrzegani gorzej... Czy duszpasterz prawosławny nie spotyka się, na katolickim Mazowszu, z przejawami – powiedzmy – braku sympatii...
- Ma pan na myśli przejawy dyskryminacji, niechęci? Jestem tu wprawdzie krótko, ale doświadczenia osobiste mam dobre. Nie spotkałem się z przejawami dyskryminacji, niechętnego traktowania mnie. Wręcz przeciwnie – spotykam się z przejawami sympatii, szacunku, który odwzajemniam wobec innych. Jeśli chodzi o stosunek do moich parafian, nie jestem jeszcze w stanie na ten temat się wypowiedzieć w sposob pełny. Niedawno spotkałem sie z przejawem niezbyt sympatycznego potraktowania jednej z parafianek.

* Jak sprawy parafii traktuje samorząd gminy Pomiechówek?
- Nie mogę się uskarżać. Mam bardzo pozytywne zdanie o wójcie Janie Misiunie, o Radzie Gminy i gminnych urzędnikach.

* Duchowni prawosławni mogą zakładać rodziny – w przeciwieństwie do katolickich. Czy to ułatwia wypełnianie funkcji duszpasterskiej? Czy może wręcz przeciwnie...
- W prawosławiu są do wyboru dwa stany duchowne. Można zostać zakonnikiem, oddać się wyłącznie modlitwie i pozostać w stanie bezżennym. Można też wybrać kapłaństwo, związane z niesieniem posługi religijnej, z pracą z wiernymi. Decydujący się na taki wybór musi najpierw dostąpić sakramentu małżeństwa, dopiero potem dostępuje sakramentu kapłaństwa. Ma to duże znaczenie. Małżonka wspiera kapłana w pracy, gdy trzeba - podtrzymuje na duchu, wspomaga.
I to jest prawda. Moja żona Ludmiła rzeczywiście wspiera mnie duchowo, w wielu sprawach życiowych wyręcza i wspomaga. Zarówno ja, jak i ona – oboje zdajemy sobie z tego sprawę – musimy być wzorem postępowania dla parafian. I to nie tylko pod względem duchowym i moralnym. Małżeństwu i rodzinie kapłana lepiej przychodzi zrozumieć problemy rodzin, związane zwłaszcza z wychowaniem dzieci. A tylko teoria połączona z praktyką może przynieść właściwe rezultaty. Bo przecieą kapłan to pasterz Cerkwi i wiernych parafii, jak też ojciec swego małego kościoła - rodziny.
No i wreszcie żona duchownego jest organizatorką życia religijno-kulturalnego parafian, wiążącego się z życiem parafii. Mam tu na myśli organizowanie jakichś spotkań, chóru, przygotowanie religijnych uroczystości.

* A jak ksiądz zwraca sie do żony – przy parafianach? Jak żona zwraca się do księdza? Mówicie sobie po imieniu?
- Po imieniu zwracamy sie do siebie w domu. Natomiast publicznie obyczaj nakazuje, by ksiądz zwracał się do małżonki: matuszka, czyli mateczka, mateczko, zaś ona do księdza: batiuszka, czyli ojczulek, ojczulku. Taki sposób zwracania się występuje w kościołach prawosławnych w Grcji, Rosji, Rumunii i Bułgarii, w ich językach ojczystych.
Może też żona mówić o mężu po prostu: ksiądz.

* W Stanisławowie żyją obok siebie katolicy i prawosławni. Czy zdarza się, ze do świątyni przychodzą katolicy?
- Tak, przychodzą. Nie mamy nic przeciwko temu. Czasami zaglądają tu przyjezdni, zaciekawieni naszymi nabożeństwami, mistyką prawosławia, jej bogactwem wewnętrznym i zewnętrznym.Liturgia przekazywana jest zgodne z tradycją w języku cerkiewno-słowiańskim, będącym niejako zaczynem języków słowiańskich. Wprawdzie nie jest to język starocerkiewno-słowiański, uważany za wspólny język pra-Słowian, ale jest mu bliski i bliski jest też temu językowi, który utrwalili święci Cyryl i Metody, dzięki pierwszemu słowiańskiemu alfabetowi, zwanemu głagolicą. Ewangelia przekazywana jest w języku cerkiewno-słowiańskim i polskim, kazania są wygłaszane po polsku.

* Przepiękną formą modlitwy w cerkwiach rosyjskich są śpiewy. Czy stanisławowianie też tak śpiewają?...
- Tak, śpiewają.

* Gdzie prowadzona jest nauka religii?
- Ponieważ dzieci w parafii jest niewiele, prowadzimy naukę religii w punkcie katechetycznym przy świątyni.

* Jak w szkołach traktowane są dzieci rodzin prawosławnych, które na lekcje religii nie chodzą?
- No właśnie, tu jest pewien problem. Dzieci albo nie biorą udziału w lekcjach, wtedy siedzą gdzieś na korytarzach, albo też uczestniczą w szkolnej katechezie. I właściwie nie byłoby w tym nic zdrożnego, bo przecież poznawanie innego wyznania, innej religii, nie jest niczym złym, gdyby... Spotkałem się z przypadkami, że dzieci z rodzin prawosławnych ukrywają w szkołach fakt przynależności do kościoła prawosławnego, a przecież musi się za tym coś kryć? I wreszcie: na szkolnych lekcjach religii zdarza się katechetom mówić rzeczy nieprawdziwe o kościele prawosławnym, wręcz krzywdzące i przynoszące szkodę. W naszej katechezie staramy się rzetelnie prezentować inne kościoły i wyznania, żeby wyznawcy mieli o nich wiedzę, a jednocześnie by je szanowali. Jesteśmy pod tym względem przygotowani, uzbrojeni w rzetelną wiedzę. Chciałoby się, żeby było tak wszędzie...

* Parafia to jednocześnie cmentarz. Na prawosławnym cmentarzu znajdują się również groby żołnierzy rosyjskich? Czy ktoś się nimi opiekuje? Czy opieka przekracza możliwości parafii?
- W parafii są dwa cmentarze. Grzebalny, do bieżących pochówków, i zabytkowy, na którym spoczywają zmarli, rosyjscy żołnierz Twierdzy Modlin. Ten cmentarz jest właściwie ruiną. Chcielibyśmy go uporządkować, ale przekracza to możliwości parafii, która nie przynosi dochodów. Podjęliśmy wysiłek i być może z Boża pomocą, przy wsparciu samorządów powiatu nowodworskiego, miasta Nowy Dwór Mazowiecki i gminy Pomiechówek, uda się coś zrobić. Zdaję sobie jednak sprawę, że będzie to zadanie trudne i żmudne.

* Jeśli jesteśmy przy cmentarzu: czy zdarzały sie przypadki profanacji grobów?
- O, tak! To częste i przykre zjawisko. Rozkopano chociażby grób proboszcza modlińskiej cerkwi pw. św. Jerzego Zwycięzcy. Prawosławni kapłani chowani są w szatach liturgicznych – a wic może ktoś sobie pomyślał, że znajdzie jakieś kosztowności. Profanacje grobów są zjawiskiem bolesnym. Szacunek dla zmarłych powinien byc zachowany niezaleźnie od narodowości czy wyznania zmarłego. Mam nadzieję, że władze samorządowe i policja zwrócą na ten problem uwagę i z większym skutkiem będą zapobiegać cementarnym profanacjom.

* Czy można mówić w warunkach parafii stanisławowskiej o ekumenizmie? O współpracy z duchownymi katolickimi?
- Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny prowadzi dialog ekumeniczny z innymi kościołami. Jestem młodym kapłanem, otwartym na wszelkie wyzwania i formy współpracy. Uczestniczyłem w modlitwach i uroczystościach katolickich w Nowym Dworze, związanych z rocznicą śmierci papieża Jana Pawła II. W gminie też spotykam się z pozytywnym stosunkiem proboszcza parafii katolickiej, co z pewnością zaowocuje wspólnymi przedsięwzięciami i pomoże w dialogu. Przyjmujemy pielgrzymów z Warszawy i innych miast, przyjeżdża młodzież. Sensownym byłoby organizowanie wspólnych zabaw, gier, imprez sportowych, służących poznawaniu się wzajemnym młodych ludzi, a także wzbogacaniu wiedzy o własnych kościołach i wyznaniach. Wiedza bowiem łączy ludzi, niewiedza rodzi zwykle nieufność i dzieli. Byłby to praktyczny ekumenizm. Rozmawiałem już o tym z wójtem gminy, jest nastawiony przychylnie – można więc liczyć na jakieś nieduże wsparcie gminy. Będę rozmawiał też o tych sprawach z burmistrzem Nowego Dworu panem Jackiem Kowalskim i oczywiście z proboszczem parafii katolickiej.

* Jakie znaczenie ma dla parafii Dom Pomocy Społecznej „Betania”? Czy jest wspierany funduszami publicznymi?
- Dom Pomocy powstał w Stanisławowie w latach siedemdziesiątych ub. stulecia, z inicjatywy ś.p. metropolity Bazylego. Jest domem pomocy dla naszych wyznawców z Warszawy i Mazowsza, ludzi starszych, chorych, niepełnosprawnych. To ważna dla nas placówka. Dla parafii i nie tylko. Jej częstymi pensjonariuszami są emerytowani duchowni prawosławni i ich małżonki. Jest też otwarty dla ludzi innych wyznań. Obecnie prowadzony jest w nim kapitalny remont, związany z modernizacją i dostosowaniem do obecnych wymogów w tego rodzaju placówkach. Montowana jest m. in. winda dla niepełnosprawnych. Po zakończeniu prac remontowych będzie służył wszystkim ludziom potrzebującym.
Prace remontowe prowadzone są ze środków kościoła, czyli z ofiar wiernych, częściowo korzystamy ze środków publicznych. O ile jednak wiem, w czasie bieżącego funkcjonowania nie był finansowany z funduszy państwowych. Na temat jego utrzymania będę rozmawiał z władzami powiatu i Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie.

RozmawiaŁ STEFAN ŻAGIEL

autor: S.Żagiel

Komentarze Internautów (1)dodaj komentarz

  • Geniek, 2014-10-17 20:42:35
    Pomoc dla domu starców.
    Uważam ze do tego domu opieki powinno się dołożyć państwo .Dać trochę funduszu z gminy ,tam też są tacy sami ludzie jak i w innych domach opieki społecznej