Tygodnik Ciechanowski

Wtorek, 24 października 2017

Już teraz zamów e-prenumeratę Tygodnika Ciechanowskiego na: http://eprasa.pl/news/tygodnik-ciechanowski. W e-prenumeracie taniej !

Architekt płakał, gdy zobaczył

Zamknęłam oczy, a Gośka swoje wybałuszyła. Spojrzałam raz jeszcze, ale Straszne Miejsce nadal tkwiło w mojej rzeczywistości. Groteskowe, niczym złoty ząb w gipsowej szczęce. Uszczypnęłam się – nie chciało zniknąć. Gośka przestała się wytrzeszczać i wyjąwszy z plecaka smartfon, zgrabnie przeskoczyła taśmę broniącą dostępu do... do Czegoś. Jej turystyczne buty zostawiły ślady błota na lśniącej, białej posadzce. Aresztują nas za wandalizm, pomyślałam w panice. W dziwnych miejscach miewa się dziwne myśli.
Klik, klik, klik; fotografie pognały internetem w świat.

Oh! – jęknął uprzejmie architekt Andrew w Dublinie.

Omajgod – gorzko westchnęła architektka Monika w Krakowie.

Stało się. Już się nie odstanie. Nie od-zobaczy się tego, co oczy z konieczności ujrzały, a mózg z trudem przetworzył na obraz. Z trudem, bo żeby inteligentny umysł mógł coś strawić, potrzebuje elementarnej spójności bodźców. W Strasznym Miejscu, ulokowanym na głównej arterii komunikacyjnej miasteczka Chorzele, ani spójności, ani harmonii nie uświadczysz.

O gustach się nie dyskutuje, powiadacie? Zasada może wygodna, lecz jej zasięg jest limitowany. O prywatnych upodobaniach nie ma sensu debatować, ergo w osobistej przestrzeni każdy ma prawo być czcicielem szmiry i wyznawcą kiczu. Prywatnie, panie i panowie, w swoim ogródku za szczelnym płotem.

Przestrzeń zaś publiczna należy do wszystkich, tu „de gustibus” traci moc. Wręcz przeciwnie, gorąca debata o gustach winna obligatoryjnie poprzedzać wszelkie „akty erekcyjne”, w następstwie których na świat przychodzą tak szpetne twory, jak pomnik Bony Sforzy Dei gratia regina Poloniae w Chorzelach.

Brzydka Pani (która w rzeczywistości była panią ładną) została ustawiona na tle świeżo odmalowanej ściany, gdzie toczą walkę geometryczne kształty i ponure barwy. U jej stóp spoczywa coś na kształt ni to sadystycznego stołeczka, ni to myśliwskiego kociołka, co przy bliższym wglądzie okazuje się uwięzioną w stelażu ziemską kulą.

Materiały prasowe na temat zasadności stawiania pomnika: Królowa Bona miała silny charakter i potrafiła mądrze patrzeć w przyszłość. Wiedziała, że rozwój miasta jest możliwy poprzez ciężką pracę, wiarę i pobudzenie życia kulturalno-społecznego. Królowa Bona była wyjątkową kobietą, której leżało na sercu dobro mieszkańców Chorzel - informuje Monika Sobierajewska, rzecznik prasowy miasta i gminy Chorzele.

Zatem szkoda, że nie żyje. Mogłaby w porę złożyć protest, zanim obok pomnika postawiono cmentarne ławeczki, a nieco dalej powstał żywy pomnik znęcania się nad zielenią miejską – żwirowany ogródek z udziałem miniaturowych iglaków. Na samym końcu „ogródka”, może dla ostatecznego sponiewierania patrzącego oka, posadzono udręczony, wysoki krzew w kształcie sterczącego w pionie tasiemca.

Ze strony internetowej Urzędu Miasta i Gminy: Pomnik ma być wizytówką, zachętą do odwiedzin, ozdobą miasta. Chorzelski magistrat liczy, że otoczenie figury stanie się miejscem spotkań mieszkańców i turystów.

Przykro mi to pisać, lecz ostrzec powinnam, iż otoczenie figury może stać się także miejscem spotkań studentów architektury na sesjach wyjazdowych „Jak skutecznie oszpecić miejski krajobraz”. (Notabene, żeby zapraszać turystów do Chorzel, należałoby mieć chociaż jedną czynną toaletę, szanowny magistracie. Zaś to, co pełni obowiązki wychodka na dworcu autobusowym, powinno stać się miejscem spotkań inspektorów sanepidu).

Cóż, pomysłodawcy na pewno pragnęli, by ich dzieło rzucało się w oczy. Udało im się znacznie więcej – ten projekt rzuca się do oczu, boleśnie raniąc poczucie estetyki.

Jeśli chodzi o symboliczny sens postawienia tego pomnika, to – bez urazy - zdania mogą być słusznie podzielone. Bona Sforza miała wielkie zasługi w różnych wymiarach, także w doprowadzeniu do perfekcji praktyk korupcyjnych. Była uważana za pazerną manipulantkę. Nie patrzyła też zbyt „mądrze w przyszłość”, zważywszy na to, jak wyglądał schyłek jej ziemskiego życia.

ANNA NOWAKOWSKA  

Zdziwój Nowy, 17 października 2017 r.

Więcej felietonów