Tygodnik Ciechanowski

Niedziela, 16 czerwca 2019

Już teraz zamów e-prenumeratę Tygodnika Ciechanowskiego. W e-prenumeracie taniej!

Małe kamyki tworzą lawinę

– Ładnie tu u was – rzekł chłop u płotu. – Tylko trochę tych krzaczorów bym wyciął – dodał.

A że miał ze sobą piłę przytroczoną do bagażnika motoroweru, to mnie przeokropnie wystraszył, że zaraz będzie ciął, że pilarz hobbysta jakiś mi się trafił.

Co jest z tymi ludźmi, że tak nienawidzą zielonego?

W Chorzelach przy ulicy Ogrodowej jeszcze rok temu rosły stare lipy. I chociaż niektóre z nich były mocno przycinane, to wciąż były ujmująco piękne i malownicze. Dawały cień, chłodziły powietrze i częstowały tlenem. Były tam i inne drzewa.

Ale zostały skazane na śmierć, pod piły spalinowe, bo przeszkadzały. Przeszkadzały samorządowi w ułożeniu chodniczka z betonu, żeby tych średnio dwóch pieszych na tydzień poczuło się jak w wielkim mieście. Zresztą wszyscy i tak łażą po jezdni.

I oto w zamian posadzono tam jakieś młode patyki, i jakieś krzewy maleńkie, a że susza nastała i upał, to uliczką jeździ auto z prysznicem i podlewa. Jeździ też i podlewa z wysięgnika kwiaty wiszące na latarniach wzdłuż głównej arterii. Zużywa paliwo, wylewa wodę, blokuje ruch. Ot, troska o środowisko. Czy naprawdę nikogo to nie porusza?

Wydaje mi się, że zanim ludzie zaczną być mądrzy w rzeczach wielkich, muszą najpierw pójść po rozum do głowy w rzeczach małych. A gdy już się tak stanie, to wtedy wysiłek w rzeczach wielkich okaże się znikomy. Lawina bowiem składa się z małych kamyków i to one, te małe kamyki, nadają pęd potężnym głazom zniszczenia. Zaczynać trzeba od tego, co przed samym nosem, krótko mówiąc.

Weźcie tę inwokację do siebie, dobrzy ludzie, bo do was się zwracam w swoim ciężkim strapieniu. Do zwykłych obywateli wsi i miasteczek. Do zwykłych sołtysów, wójtów, burmistrzów, do radnych i bezradnych. (Do wyborców, którzy jesienią wyznaczą decydentów. I pamiętajcie, że kto nie jest wierny w rzeczach małych, ten i w wielkich sprawach was zdradzi).

Ziemia płonie, Ziemia się dusi, Ziemia wysycha.

I co? I nic. Dalej wieszamy kwiatki na słupach i wycinamy zdrowe drzewa.

A nie, przepraszam. Światowego formatu polityk Donald Tusk raczył coś bąknąć o zmianach klimatu. A to znaczy, że mędrcom w Brukseli już się o uszy obiło, że cienko przędzie nasz ludzki ród.

Greta Thunberg dobitnie im to powiedziała. Ta mała Szwedka, nastoletnia uczennica z zespołem Aspergera.

Wierzcie mi, bo wiem, co piszę, że aspergerianie po prostu muszą mówić wprost i bez owijania w bawełnę, ponieważ żaden człowiek z zespołem Aspergera nie posiada umiejętności mówienia bez sensu, byle gadać. I do tego owa udręczająca potrzeba powoływania się na fakty!

Więc Greta wygarnęła prosto z mostu, co sądzi – wobec znanych sobie faktów – o działaniach i zaniechaniach polityków w kwestii realnego zagrożenia ekosystemu Ziemi. I pewnie z powodu owej nietypowej (w tym światku wymuszonej zgniłej poprawności) formy wypowiedzi jej głos został usłyszany przez polityków. Co jeszcze ważniejsze, został usłyszany i podchwycony przez młodzież, także u nas.

Przeczytałam bardzo ciekawą rozmowę z dr hab. Pauliną Kramarz z UJ. Jest ona doktorem biologii (doktorką biolożką, gdyby ktoś mnie rozliczał z poprawności politycznej), a więc reprezentuje środowisko naukowe. Badacze tym się różnią od polityków, że analizują fakty (a nie opinie) i syntetyzują wnioski na podstawie dostępnych faktów (a nie opinii). Jeśli w ogóle komuś jeszcze czasem ufam, to właśnie badaczom faktów (a nie opinii).

Nie wiem, czy dr Kramarz należy do klubu aspergerian, ale honorowe członkostwo bym jej przyznała za te poniżej cytowane wdzięczne frazy:
„Mówię niekiedy brutalnie, że żremy Ziemię i wydalamy pieniądze dla korporacji. Trzeba zacząć mówić jednocześnie, że jest nadprodukcja mięsa, nadprodukcja plastiku, a nie tylko, że konsumujemy za dużo (…).”
Lepiej tego ująć nie można. Myślę, że dr Paulina Kramarz nie ma zbyt wielu przyjaciół wśród rządzących. Może dlatego dalej mówi tak: „Ale z drugiej strony trudno oczekiwać, że obecni politycy i polityczki nagle sami z siebie zaczną czytać opracowania naukowe, czy też popularnonaukowe”.

Otóż to! Widzicie tu szansę zmiany? Ja widzę. Jesteśmy wyborcami i możemy decydować. Zacznijmy oczekiwać od kandydatów tego, że będą pogłębiać swoją wiedzę, że będą czytać. Żądajmy samokształcenia pod rygorem odesłania w polityczny niebyt. To się kiedyś stanie, jeśli zdążymy. A kto nie jest w stanie czytać, uczyć się, słuchać mądrzejszych, ten nie ma kompetencji ani moralnego prawa podejmować decyzji wpływających na byt społeczeństwa. Proste, prawda? Możecie to nazwać dyskryminacją głupców, jeśli chcecie. Ale czy naprawdę zgadzacie się, żeby o waszym losie decydował jakiś ignorant, który szczyci się pogardą dla nauki i nic sobie nie robi z faktów, bo ma własną opinię?

Rozmowa z dr Kramarz jest długa i bardzo ciekawa, szukajcie na fejsbukowym profilu SmogLab, czytajcie ze swoimi uczniami w szkołach i przyglądajcie się rzeczom, które są przed samym nosem.

A przed samym nosem mamy taką informację, że na rynku w Przasnyszu i Ciechanowie zostaną zamontowane kurtyny wodne, bo upał i nie ma cienia. I wszyscy się cieszą i lajkują, i super, super, władza będzie nam lała wodę, wszak wody u nas jeszcze nie brakuje. Doprawdy? W chwili gdy to piszę władze Skierniewic zwołały sztab kryzysowy ponieważ w mieście brakuje wody. Mieszkańcy dostają racje w plastikowych torbach.

Cóż, rzeczywiście przykro jest utknąć w upały na przasnyskim rynku. Te nieliczne rachityczne drzewka nie dają ani cienia, ani tlenu. Rozpalony beton smaży stopy.

Ale, ale, gdzie się podziały te drzewa, które oglądam na starych fotografiach Przasnysza? Poszły sobie?

Dlaczego nikt nie próbował ich zatrzymać?

ANNA MARIA NOWAKOWSKA

Zdziwój Nowy 11 czerwca 2019 r.

Więcej felietonów