Tygodnik Ciechanowski

Środa, 17 stycznia 2018

Już teraz zamów e-prenumeratę Tygodnika Ciechanowskiego. W e-prenumeracie taniej!

 

Prawda Ryszarda Cz.

Czy Ryszard Czarnecki może mówić wszystko? Obrażać, zniesławiać, pomawiać? Używać inwektyw, oszczerstw i niestosownych porównań? Czy osiągnęliśmy już taki poziom publicznej dyskusji, że można powiedzieć o swoim przeciwniku wszystko, co komu przyjdzie mu na myśl? Np. jesteś szmalcownikiem!

(Szmalcownik - w czasie hitlerowskiej okupacji Polski osoba wymuszająca okup na ukrywających się Żydach lub donosząca na nich za pieniądze od władz okupacyjnych). Wg słownika języka polskiego to również: bandyta, hiena, grabieżca, szantażysta... Takich określeń jest ponad 30.

Została nimi obrzucona przedstawicielka Polski w Parlamencie Europejskim Róża Thun przez swojego kolegę (co prawda z innej partii) Ryszarda Czarneckiego, ale za to jednego z wiceprzewodniczących tegoż zgromadzenia. Oto dosłowny cytat (z portalu Niezależna. pl):

„Pani von Thun und Hohenstein wystąpiła w roli donosicielki na własny kraj (…). Podczas II Wojny Światowej mieliśmy szmalcowników, a dzisiaj mamy Różę von Thun und Hohenstein i niestety wpisuje się ona w pewną tradycję”.

Ryszard Czarnecki znany jest z tego, że jest znany. I mówi. Wszędzie i wszystko, za to bez zastanowienia. Nie ma chyba takiej niedorzeczności, której ten polityk podczas nieustannych wędrówek po stacjach telewizyjnych i radiowych oraz korytarzach sejmowych by nie sformułował i wyartykułował. Te wszystkie „prawdy”, które ogłasza Czarnecki, mają oczywiście swój cel - umocnienie pozycji rządzącej partii oraz przypodobanie się prezesowi i innym funkcjonariuszom partii i państwa. Nie mniej ważna jest dla Czarneckiego promocja swojej osoby.

Swoją drogą zastanawia mnie, czym kierują się niektóre stacje, zapraszając go do studia. Chyba tylko tym, że R. Czarnecki wypełni czas antenowy, za darmo sprzeda kilka „złotych myśli”, które będzie można cytować cały dzień. Gość na pewno na dzień dobry dołoży Unii Europejskiej jako całości oraz poszczególnym instytucjom i wysokim politykom unijnym. Dostanie się Tuskowi, Timmermansowi i Junckerowi, oberwie też kanclerz Merkel i prezydent Macron.

Najciekawsze jest to, że R.Cz. jako europoseł i wiceprzewodniczący PE (pobiera zresztą stamtąd niezłe apanaże) jawnie szydzi sobie z tej organizacji, wieszczy kryzys i rychły upadek Unii, przypisuje jej najgorsze intencje, na czele z wrogością do Polski.

Ponadto europoseł zawsze chce uchodzić za zaufanego człowieka prezesa, dobrze zorientowanego w polityce krajowej oraz w personaliach na najwyższych szczeblach.

Można też na niego liczyć, jeśli chodzi o komentarz na każdy temat dotyczący sytuacji w kraju. Nie tylko obnaży i ośmieszy opozycję, ale spróbuje skonstruować jakiś dowcip, cytat i oryginalną myśl. Do tego ten błysk w oczach i machiaweliczny uśmiech! Słowem - erudyta, intelektualista i arbiter elegantiarum w jednym.

Wydaje się jednak, że błyskotliwa kariera polityka-komentatora znalazła się na zakręcie, a sam europoseł popadł w poważne tarapaty. Właśnie za sprawą Róży Thun.

Podła i głupia wypowiedź Czarneckiego porównująca europosłankę do kolaborantki, szantażystki i donosicielki (pretekstem do takiego określenia miała być dyskusja na forum europarlamentu dot. praworządności w Polsce oraz głosowanie w sprawie uruchomienia artykułu 7 Traktatu o UE) spotkała się z ostrą krytyką zarówno w kraju, jak i za granicą. Szefowie kilku frakcji w europarlamencie wnioskują o ukaranie Czarneckiego oraz usunięcie go z funkcji wiceprzewodniczącego. To jednak nie koniec. Proces przeciwko Czarneckiemu o zniesławienie zapowiedziała sama pomówiona. Róża Thun ma zamiar wystąpić nie tylko w obronie swojego dobrego imienia, ale także nauczyć Czarneckiego zachowania się na forum publicznym. Ujęła to tak: „Jeżeli wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego przestrzeń publiczną paskudzi tak ohydnymi zdaniami, to jest to bardzo poważna sprawa. Tutaj w ogóle nie chodzi o jakieś kłótnie, tylko chodzi o to, żeby politycy nie zachowywali się w taki obrzydliwy sposób, który jest poza tym arogancki i ignorancki”.

Ryszard Czarnecki jednak nie byłby sobą, gdyby odpuścił. „Nie liczą się argumenty i prawda, tylko liczy się to, żeby politycznie uderzyć w Polskę i jej przedstawicieli” – odparował.

Czekam z niecierpliwością na „argumenty i prawdę” Czarneckiego, które przedstawi w sądzie. Bo chyba tylko tam można go nauczyć rozumu. Optymistą wprawdzie nie jestem, ale próbować trzeba.

RYSZARD MARUT

Ciechanów, 16 stycznia 2018 r.

Więcej felietonów