Tygodnik Ciechanowski

Poniedziałek, 29 maja 2017

Elektroniczne wersje bieżących i niektórych archiwalnych wydań "Tygodnika" dostępne są na portalu eprasa.pl

Jadwiga Paprocka

A A A poleć znajomemu drukuj stronę

Wykrzyknik TC dla Jadwigi Paprockiej

Jordan z Ciechanowa



Jadwiga Paprocka po przyjściu do siedziby Towarzystwa Przyjaciół Dzieci pierwsze kroki na ogół kieruje do „przytuliska”, jak nazywany jest ciechanowski Ośrodek Rehabilitacyjno-Opiekuńczy dla Dzieci Niepełnosprawnych.

Mimo iż pani prezes Miejsko-Powiatowego Oddziału TPD w Ciechanowie jest od dawna na emeryturze, nie ma dnia, by nie pojawiała się w stolbudowskim domeczku przy ul. Powstańców Warszawskich, gdzie znajduje się tepedowskie centrum. Chyba, że zdrowie nie pozwoli.

Przytulisko to najukochańsze dziecko prezes Jadwigi Paprockiej. Przebywają tam przeważnie dzieci z zespołem Downa, dziecięcym porażeniem mózgowym, autyzmem i temu podobnymi dysfunkcjami rozwojowymi. Przed powstaniem tepedowskiego ośrodka siedziały w domach, nie wychodziły nawet na podwórko, bo nie rozumiejący chorób tego typu rówieśnicy dokuczali im, wyszydzali.

To właśnie Jadwiga Paprocka „wyciągnęła” te dzieci z domów, zgromadziła je w tepedowskiej świetlicy, zwanej dumnie Ośrodkiem Rehabilitacyjno-Opiekuńczym, gdzie w ciepłej, serdecznej atmosferze bawią się wspólnie i jednocześnie, pod okiem pedagogów wykonują pewne ćwiczenia, które pomagają się im rozwijać.

Jednocześnie Paprocka uzmysłowiła ciechanowianom, w tym ciechanowskim władzom, że dzieci z takimi schorzeniami są wśród nas, że można i trzeba się nimi zajmować, i że integracja, rehabilitacja, praca pedagogiczna, a nawet wspólna zabawa potrafi przynosić znakomite rezultaty rozwojowe. Wszystko to sprawia, że Jadwigę Paprocką zaliczyć należy do grona najwybitniejszych tepedowskich wychowawców, idących śladem Henryka Jordana. W Ciechanowie i w Polsce.

Województwo dodało skrzydeł
Codzienne spotkania w „przytulisku” są przeżyciami niezwykłymi. Przebywające tam dzieci bez oporów okazują swoja radość, sympatię, emocjonalnie witają swych przyjaciół, przytulają się do nich, chcą bodaj dotknąć. Już takie powitanie jest swoistą nagrodą. A jeszcze większą bywa np. informacja wychowawczyń, że Adaś czy Małgosia zaczęła mówić. Zaczęli mówić, bo do tej pory zamknięci w sobie nie chcieli się kontaktować się światem. Towarzystwo rówieśników, wspólne zabawy, wyzwoliły potrzebę porozumiewania się, a więc mówienia.

Ośrodek jest z najważniejszą formą pracy TPD w Ciechanowie, ale nie jedyną. Na szacunek zasługują również inne przedsięwzięcia wychowawcze, a jest ich wiele.
Jadwiga Paprocka jest rodowitą ciechanowianką. Urodziła się przed wojna. W czasie okupacji mała Jadzia miała wystarczająco dużo lat, że odczuć i zrozumieć okupacyjną poniewierkę. Sprzyjało to pogłębianiu się wrażliwości na krzywdę zwłaszcza dzieci, które przecież są bezbronne. Już wtedy kiełkowała w niej myśl o poświęceniu się pracy dla dzieci. Po wojnie ukończyła pani Jadwiga naukę w Studium Nauczycielskim, specjalizującym w pedagogice opiekuńczej. Podjęła studia, ale pojawiły się kłopoty ze zdrowiem i trzeba było je przerwać. Młoda pani pedagog podjęła pracę w ogniwie Polskiego Czerwonego Krzyża, współpracowała ze szkołami w Ciechanowie i powiecie, promowała prozdrowotne zachowania i postawy wrażliwości wobec problemów innych.
Pedagogiczne umiejętności w tamtym czasie trzeba było skierować na potrzeby własnej rodziny, wychowanie córki Ewy. Przydały się potem, gdy trzeba było się zajmować ukochanymi wnukami:

Gdy w 1975 roku powstało nowe województwo ciechanowskie, jego władze kładły nacisk na kształtowanie wojewódzkich atrybutów, w tym – wojewódzkich ogniw społecznych organizacji. TPD było znaczącą organizacją, szczodrze wspomaganą przez państwo, wpasowaną w państwowy system wychowawczo-opiekuńczy. Prezesem Zarządu Wojewódzkiego został ówczesny wicekurator oświaty Franciszek Budzianowski. Powstało dość liczne biuro, z dyrektorem Tadeuszem Ochtabińskim. Zajmowało się organizacją różnego rodzaju przedsięwzięć i finansami towarzystwa. Znalazło się w nim miejsce dla Jadwigi Paporockiej. Została kierownikiem Wojewódzkiego Ośrodka Wychowania Środowiskowego. Organizowała dziecięcy wypoczynek, w tym kolonie zdrowotne. Po sześć turnusów rocznie – czterotygodniowe kolonie logopedyczne, po których dzieci wyzbywały się wad wymowy bądź wiele lepiej mówiły. Dostawały zalecenia do dalszych ćwiczeń wymowy w szkole i w domu. Kolonie dla dzieci  wadami postawy organizowano zwykle w Technikum Rolniczym w Gródkach, gdzie była mała hodowla koni – hipoterapia była wielce pomocna w eliminacji tych dysfunkcji. Przyzwyczajano dzieci do codziennych ćwiczeń, wielce pomocnych przy tego rodzaju niedostatkach.

Dla dzieci niepełnosprawnych…
Organizowało też TPD kolonie dla dzieci z niedoborami wagi, wzrostu. W ośrodku w Tąsewach prowadzone były turnusu dla dzieci z niepełnosprawnością intelektualną. Dzięki międzywojewódzkiej współpracy organizowano corocznie sześć obozów wędrownych, pomagających poznać najpiękniejsze zakątki kraju, będących na ogół niezapomniana przygodą. Miejscem wypoczynku był wybudowany przez TPD ośrodek w Lidzbarku Welskim, który potem przekazało na potrzeby Liceum Ogólnokształcącego.
Już wtedy Paprocka współpracowała z tepedowskimi społecznikami, starała się werbować nowych i tworzyć coraz lepszy klimat wokół organizacji i jej idei. Wielce życzliwy dla spraw dzieci był wojewoda Jerzy Wierzchowski. Powołał Radę ds. rodziny, której opinie wielce sobie cenił. Paprocka była jej członkinią, wielce zabiegała na forum rady o dziecięce potrzeby. Forsowała konieczność utworzenia przedszkola specjalnego, aby stosunkowo wcześnie obejmować opieka i zabiegami rozwojowymi dzieci z niepełnosprawnością intelektualną. Tak jak dr Henryk Jordan rozumiał wagę zabawy w rozwoju i wychowaniu dzieci, tak Jadwiga Paprocka rozumiała wagę wspólnej zabawy w rozwoju dzieci niepełnosprawnych.

-Spotkałam się matkami takich dzieci, rozmawiałyśmy o ich potrzebach i o tym, że należałoby im jakoś pomóc – wspomina Jadwiga Paprocka. Jej starania w tamtym czasie opłaciły się. Wojewoda Wierzchowski zdecydował się w 1981 roku przekazać stolbudowski domeczek, w którym mieszkał, na potrzeby takiego przedszkola. Funkcjonowało ono do czasu transformacji ustrojowej, kiedy to nowe kierownictwo Kuratorium Oświaty „przycięło” fundusze i przedszkole upadło.

Paprocka, która w tamtym czasie była sekretarzem i dyrektorką biura ZW TPD nie poddała się. Powiada dziś, że nie miała serca, aby dzieciom, które znalazły tu przytulne miejsce, pełne ciepła i serdeczności, aby ich matkom powiedzieć: Od jutra nie przychodźcie! Po prostu takie słowa nie mogły jej przejść przez gardło. Z dnia na dzień przedszkole przemianowano na Ośrodek Rehabilitacyjno-Opiekuńczy dla Dzieci Niepełnosprawnych, zaś pani dyrektor i działacze PTD zaczęli kolędowanie w celu zebrania funduszy na jego utrzymanie. W ogóle na utrzymanie stowarzyszenia, które niemal z dnia na dzień pozbawione zostało państwowego wsparcia. W tamtym czasie sprawdził się hart ducha ciechanowskich przyjaciół dzieci. Popadały koła TPD w zakładach pracy, gminach, nawet w szkołach, trzeba było ograniczyć liczebność pracowników biura oraz zakres działalności. Ale organizacja nie upadła, właśnie dzięki Jadwidze Paprockiej i skupionych przy niej działaczach towarzystwa.

Paprocka przeżyła jeszcze mały „zamach” na siebie i TPD po utworzeniu powiatu; jego pierwsze kierownictwo usiłowało a niej zrobić malwersantkę, zarzucając jej rzekomo źle rozliczoną dotację. Wybroniła się, ale ile ją to kosztowało zdrowia, wie tylko sama.

Nie jestem sama…
Dzisiejszy odział TPD, powiatowy, nie ma już takiego rozmachu jak ciechanowskie ogniwo w przeszłości. Ale żyje i pracuje dla dzieci. Funkcjonuje Ośrodek Rehabilitacyjno-Opiekuńczy, do którego matki przyprowadzają dzieci niepełnosprawne. Czują się tam tak dobrze, że nie zrywają kontaktu gdy dorosną. Przez wiele lat pracowała z dziećmi pedagog Elżbieta Szczepaniak, gdy poszła na emeryturę, zastąpiły ją Iwona Słodowska i Katarzyna Kurzęcka. Raz w roku, w karnawale Paprocka i jej współpracownicy organizują dla tych dzieci integracyjną zabawę choinkową – z tańcami, poczęstunkiem, prezentami, przynoszonymi przez świętego Mikołaja. To niezwykłe przeżycie, kilka godzin prawdziwej radości dzieci i młodych ludzi, którzy nie mają innej okazji do uczestnictwa w tego rodzaju imprezie. Aby zabawa mogła się udać, potrzeba pracy i ofiarności wielu ludzi i instytucji. Pączki, owoce, słodycze, napoje, upominki, zespół muzyczny – wszystko to dary „wychodzone” przez panią Jadwigę i innych aktywistów TPD. Zwłaszcza pani Jadwidze nikt nie odmawia wsparcia, adresowanego przecież do dzieci. Paprocka przy każdej okazji potrafi wymieniać dziesiątki nazwisk dobroczyńców i sponsorów, dzięki którym udaje się sprawić dzieciom radość.

Nigdy też nie mówi, że to ona coś zrobiła, załatwiła, zorganizowała.

- Nie jestem sama – akcentuje Jadwiga Paprocka, która od 1990 roku pełni funkcję prezesa Zarządu Miejsko-Powiatowego TPD w Ciechanowie. Niemal jednym tchem wymienia działaczy, stanowiących filary stowarzyszenia: Marię Elward, Jadwigę Żuradzką, Anielę Dunajską, Bożenę Biedrzycką, Elżbietę Lizak, Ewę Gładysz, Edwarda Sacherskiego, Agnieszkę Dubert, Krystynę Woźniak, Hannę Murawską, Grażynę Ostaszewską, Zofię Majkowską i innych. W biurze pracuje już nowe pokolenie: sekretarz Monika Nałęcz, która idzie w ślady pani prezes, księgowa Maria Wiśniewska i Emilia Stefańska. Pani Monika śledzi możliwości pozyskiwania funduszy, pisze odpowiednie wnioski, dzięki czemu TPD ma pieniądze na organizację półkolonii letnich dla dzieci z niezamożnych rodzin, na kolonie, wycieczki i obozy – a szykuje się ich w tym roku sporo.

TPD wspiera ponad 400 rodzin swych podopiecznych, dostarczając im żywność. Pozyskuje ją z Banku Żywności. Część działacze TPD pozyskują sami, „kolędują” w sklepach podczas akcji zbiórki. W sumie dzięki towarzystwu do potrzebujących trafia rocznie 33 tony różnego rodzaju artykułów spożywczych pierwszej potrzeby, jak mąka, cukier, olej, makarony. Także słodycze. Oddział od lat rozprowadza żywność bezglutenową, niezbędną dzieciom z uczuleniem na gluten w artykułach mącznych. Zaczęło się to od kontaktów z Elwirą Soplińską, cenionym lekarką - pediatrą, która opiekowała się dziećmi z tymi dolegliwościami i namówiła TPD do sprowadzania i sprowadzania bezglutenowej żywności. Działalność ta trwa do dziś, oddział ma kontakty z producentami, przywozi hurtowe ilości zdrowej żywności i odsprzedaje bez narzutów rodzicom dzieci. Niektóre z nich dawno dorosły, ale korzystają z pomocy TPD. No bo jak im odmówić?

Ośrodek Rehabilitacyjno-Opiekuńczy funkcjonuje od rana, po południu jego miejsce zajmuje Ognisko Pracy Pozaszkolnej – ponad 40 dzieci, które znajdują tu spokojną przystań, możliwość odrabiania lekcji, przyjemnej zabawy.

Pani prezes i oddział TPD podejmuje działania w sytuacjach wyjątkowych, takie jak zbiórka pieniędzy na leczenie dzieci, na protezy dla małych ofiar wypadków. Strzałem dziesiątkę okazało się powołanie rzecznika praw dziecka TPD. Piastująca tę funkcję Wiesława Żagiel rozwiązała kilka poważnych dziecięcych problemów, jak pomoc rodzinie z dzieckiem autystycznym w uzyskaniu i urządzeniu własnego domu.

Wszystko to sprawia, że Towarzystwo jest organizacją ważna i potrzebną. A jest taką dzięki swym działaczom, prawdziwym przyjaciołom dzieci. Jadwiga Paprocka jest w Ciechanowie przyjacielem dzieci najznamienitszym. Z myślą o nich, o ich potrzebach puka do każdych drzwi, a gdy jej nie wpuszczają drzwiami, wchodzi oknem. To oczywiście żart, bowiem pani Jadwiga jest osoba wyjątkowo ceniona i szanowaną. Jej praca została nieraz dostrzeżona, nagrodzono ją m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, zaś ostatnio – wielce sympatycznym złotym medalem Fundacji Prometeusz „Pro Publico Bono” w Krakowie, którego mottem jest „Serce za serce”.

Działalność Jadwigi Paprockiej dostrzega i propaguje „Tygodnik Ciechanowski”. Wyróżniając ludzi nieprzeciętnych, rzutkich, pełnych poświęcenia dla innych, kapituła nagrody „Wykrzyknika TC” nie miała problemu z przyznaniem jej za rok 2012. Uznała, że najlepszym jej adresatem jest właśnie Jadwiga Paprocka.

STEFAN ŻAGIEL

Zdjęcia