Tygodnik Ciechanowski

Czwartek, 25 maja 2017

Elektroniczne wersje bieżących i niektórych archiwalnych wydań "Tygodnika" dostępne są na portalu eprasa.pl

Wkrzyknik dla księdza Rojka

A A A poleć znajomemu drukuj stronę

Wykrzyknik „TC” dla księdza Rojka

Bóg mnie tutaj przysłał

Ksiądz Dariusz Rojek, proboszcz parafii w Krasnem, kilka razy dziennie dogląda remontu miejscowego kościoła. Fronton i kościelną wieżę obłożono rusztowaniami, ekipa budowlana odkuwa zagrzybione tynki.

Założenie jest takie, że budowlańcy zerwą tylko część tynków, tę zniszczoną przez wodę. Resztę zostawią, żeby operacja była tańsza. Ale robotnicy co i rusz odrywają nowe połacie „spróchniałych” elewacji. Proboszcz liczy w pamięci ile drożej będzie kosztowało położenie nowych tynków. Dużo! Każdy zerwany metr tynku to o parędziesiąt złotych. A w parafialnej kasie właściwie nie ma pieniędzy…

Trzeba jednak podkreślić, że proboszcz Rojek już uratował kościół w Krasnem.
Świątynia w Krasnem to niezwykle urodziwa budowla z okresu polskiego baroku, z elementami renesansu. Nagrobki dawnych właścicieli miejscowości, Krasińskich, spoczywających  w kościelnych katakumbach powstawały znacznie wcześniej, jeszcze w XV – XVI stuleciu, gdy w miejscu obecnego stał kościółek drewniany.

Jest to też  najcenniejszy zabytek architektury sakralnej na północnym Mazowszu. To narodowy skarb, również z uwagi na spoczywających w nim dawnych gospodarzy miejscowości, na bezcenne freski w nawie i prezbiterium, wykonanie w XVIII stuleciu przez Sebastiana Ecksteina ze Lwowa.



Walka z wodą
Budowli zaczęły zagrażać wody podskórne, zwłaszcza odkąd wycięto rosnące przy kościele drzewa. Kilka lat temu zagrożenie nasiliło się. Mury nasiąkły jak gąbka. Tynki przenikął grzyb. Freski zaczęły się „zmazywać”. Najgorzej było w katakumbach - woda stała na posadzce. Marmurowe nagrobki Krasińskich rozsypywały się, jakby były z cukru.

Gdy jakieś pięć lat temu ksiądz Dariusz Rojek obejmował parafię pw. Jana Chrzciciela w Krasnem, widząc te zniszczenia omal nie załamał rąk. Ale tylko na chwilę, bo już po nie wiedział, ze musi działać. Jak najszybciej.

Dariusz Rojek pochodzi z parafii w Brańszczyku. To rejon Kurpi Białych, ludzi z charakterem, serdecznych, otwartych, skromnych, ale też potrafiących dążyć do celu.  Nawet nazwisko ma wskazujące na przodków – leśnych bartników, utrzymujących pszczele roje. W 1991 roku ukończył Wyższe Seminarium Duchowne w Płocku i pracował jako wikariusz w Wieczfni Kościelnej, Staroźrebach, Sierpcu. Został proboszczem w Sokołowie koło Gostynina.

W międzyczasie pogłębiał wiedzę – w Instytucie Studiów nad Rodziną Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie obronił pracę doktorka na temat teologii rodziny. W Sokołowie, niedużej parafii, liczącej jakieś półtora tysiąca wiernych, dał się poznać jako dobry gospodarz. Odrestaurował zabytkowe ołtarze, parafialne obiekty doprowadził do dobrego stanu.

Bóg przysłał, marszałek dał pieniądze...

- Bóg mnie tu przysłał, bym ratował tę niezwykła świątynię – powiedział kiedyś ksiądz Dariusz Rojek w rozmowie z dziennikarzem, chcąc podkreślić służebność swej misji i głęboką wiarę w sens własnych starań. Jeśli nawet tak było, to wcześniej Stwórca musiał natchnąć biskupa płockiego Piotra Liberę, żeby pracowitego i zaradnego gospodarza skierować na ten trudny „odcinek”.

Pierwszą rzeczą, którą podjął nowy proboszcz, było odwodnienie gruntu wokół kościoła i pod katakumbami. Dokonano tego przez wykonanie sieci drenarskiej z systemem studni i pomp. Jedna z pomp została umieszczona pod posadzką krypty, uruchamia się automatycznie, gdy tylko nazbiera się wody.

- Zdałby się elektroniczny system osuszania murów– marzy głośno proboszcz. Wie jednak, że względu na koszt nie zdoła go zakupić. Drenację udało się wykonać dzięki wsparciu samorządu Mazowsza, który desygnował ok. 100 tys. zł na ten cel. Parafia złożyła odpowiedni wniosek na ratowanie zabytku. Pieniądze wykorzystano do maksimum dzięki  wykonaniu wielu prac własnym sumptem. Sam proboszcz pracował przy wykopach, głębokich na kilka metrów.

Wokół kościoła ułożono jeszcze chodnik z kamiennej kostki, żeby chodzić suchą nogą nawet po deszczu.

To nasz wspólny skarb!
Przyczynę zalewania i zawilgoceń usunięto. Trzeba było usuwać skutki. Powoli, systematycznie. Zrywać przegniłe tynki w katakumbach, uzupełniać płyty nagrobków, posadzki. Zniszczony materiał trzeba było zastępować oryginalnym, chociażby marmurem z Carrary. Szukał  więc proboszcz finansowego i organizacyjnego wsparcia. Liczył sie każdy grosz. I to co otrzymał z płockiej Kurii, i od konserwatora zabytków, i od starosty przasnyskiego, który ufundował drzwi do katakumb. Ratownicze działania spotykały się z życzliwością wielu instytucji i osób.

Niewiele bym dokonał, gdyby nie przyjaciele – podkreśla proboszcz Rojek. Nie tyle jego, co sprawy: ludzie wspierający go w ratowaniu zabytkowej świątyni. Firma Kazimierza Olszewskiego z Ciechanowa dostarczyła nieodpłatnie trochę materiałów budowlanych. Muzeum Romantyzmu w Opinogórze pomagało w sporządzaniu wniosków i dokumentacji finansowej. Naukowcy- specjaliści z Warszawy: dr Henryk Dąbrowski z Politechniki Warszawskiej, dr Ryszard Jurkiewicz – specjaliści od osuszania, Marek Koss i inni, którzy wykonywali dokumentacje i ekspertyzy – za Bóg zapłać.

Katakumby z nagrobkami Krasińskich zostały uratowane i odnowione. Pozostaną świadectwem mazowieckiej historii. Jednocześnie ksiądz Rojek zabrał się za ratowanie innego skarbu –bezcennych fresków w nawie świątyni. Dzięki współpracy parafii z Akademią Sztuk Pięknych w Warszawie co roku na praktyki zawodowe przyjeżdża do Krasnego grupa studentów z wydziału konserwatorskiego. Proboszcz daje im wikt i materiały, kwatery zapewniają mieszkańcy Krasnego. Co roku ratowane i odnawiane jest jedno z wielkich malowideł.

- Zachęcam mieszkańców Mazowsza i nie tylko, by przyjeżdżali, oglądali te skarby kultury – mówi ksiądz Dariusz Rojek. – To przecież nasze wspólne, narodowe dobro, nasz wspólny skarb.

Po wykonaniu sieci drenarskiej i restauracji katakumb można było przystąpić do wymiany tynków na kościelnych murach, zwłaszcza na urokliwej pod względem architektonicznym frontowej wieży. A trzeba jeszcze wyremontować boczne ołtarze. I zabytkowe organy, bo zaczęły je atakować korniki…Remontu wyglądają też organistówka i budynek plebanii…

Razem z parafianami
Każdorazowo w początkach roku proboszcz Rojek rozmawia z parafianami na temat remontów i modernizacji w kościele.  Prosi o pomoc. Wie, że ta pomoc będzie skromna. Był czas, że Krasne i tereny parafii gospodarczo stały nieźle. Teraz jest gorzej. W samym Krasnem było Państwowe Gospodarstwo Rolne i Rolnicza Spółdzielnia Produkcyjna, pracę miały setki ludzi. Podobnie jak w Krasińcu, gdzie od lat prosperowała cukrownia. Zostały po niej mury i osiedle z rodzinami dawnych pracowników – dziś bezrobotnych.

Ale generalnie ludzie się serdeczni, cenią i lubią swego proboszcza I wspierają jak mogą. Stanisław Masłowski jest dobrze po siedemdziesiątce, ale – mając fach w rękach – przychodzi i tynkuje elewacje plebanii,  która ma... ze dwieście lat. Połowę wysadzili Niemcy, po wojnie była odbudowana.

Proboszcz Rojek stara się robić coś dla parafian. W dniu kanonizacji Jana Pawła II przy kościele w Krasnem odsłonięto pomnik świętego. Pierwszy na świecie, choć skromny pomnik świętego Jana Pawła II! Parafianie mieli prawo czuć się dumni!

Złożył proboszcz wniosek do Lokalnej Grupy Działania „Ciuchcia Krasińskich”, dzięki któremu dostał  środki na wyposażenie i uruchomienie świetlicy. Placówka o dumnej nazwie „Aktywni Razem”  funkcjonuje prężnie, dzięki czemu miejscowe dzieciaki mają gdzie godziwie spędzić czas, pograć w ping-ponga, odrobić lekcje. Organizowano dla nich kurs komputerowy. Powstały dwie muzyczne schole, dzieciaki uczą się grać.

Proboszcz myśli o dalszych tego typu działaniach. Chce organizować doroczny festyn rodzinny. Ma już pomysły na jego organizację. Aktywność na różnych płaszczyznach, konsekwencja w działaniu, sprawiły, że jest człowiekiem cenionym i szanowanym. Został dziekanem dekanatu makowskiego, w skład którego wchodzi parafia w Krasnem.

Dla przyszłych pokoleń
- Roboty przy renowacji kościoła i parafialnych budynków starczy pewnie dla moich następców – opowiada ksiądz Rojek. Zdaje sobie jednak sprawę, że czas nie działa na ich korzyść. Dlatego stara się wyremontować i zmodernizować możliwie najwięcej, poszukuje funduszy, gdzie tylko może. Nie zawsze się udaje, np. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego odmówiło wsparcia dla dziedzictwa w Krasnem. Może jeszcze uda się pozyskać jakieś środki ze źródeł wojewódzkich, może jacyś sponsorzy się pojawią…

Może LGD „Ciuchcia Krasińskich” wesprze ratowanie zabytku w Krasnem większa kwotą; wszak siostrzana organizacja LGD „Orzyc-Narew” w Makowie z powodzeniem dokładała do remontu zabytkowych świątyń w Krasnosielcu i Czerwonce; w tym ostatnim na odbudowę wieży, zniszczonej jeszcze w czasie działań wojennych.

„Wykrzyknik” dla księdza

To co do tej pory zdołał zrobić proboszcz Dariusz Rojek dla ratowania dóbr kultury narodowej czyni zeń człowieka pod tym względem najbardziej zasłużonego na skrawku Polski, jakim jest Mazowsze. Redakcja „Tygodnika Ciechanowskiego”, która stara się promować ludzi niezwykłych, osiągających znakomite efekty na polu społecznym, również na polu kultury, postanowiła wyróżnić księdza Dariusza Rojka swoją najwyższą nagrodą: „Wykrzyknikiem '2014”. W skład nagrody wchodzi specjalna statuetka i nagroda pieniężna.

STEFAN ŻAGIEL

„Wykrzyknik” dla ks. Dariusza Rojka



Od 10 lat, co roku, zespół „Tygodnika Ciechanowskiego” przyznaje nagrodę i statuetkę „Wykrzyknika” osobom, które w  naszym regionie wyróżniając się zaangażowaniem, pracowitością i odwagą osiągają sukces w różnych dziedzinach.

Chodzi o ludzi, którzy nie szczędząc swojego czasu i sił tworzą nową jakość, wartość, dzieło w sferze społecznej, charytatywnej, kulturalnej.

Do takich ludzi należy niewątpliwie ksiądz doktor Dariusz Rojek, proboszcz parafii w Krasnem.

Ks. Dariusz znalazł się w odpowiednim czasie, w odpowiednim miejscu i przy pomocy wielu ludzi, instytucji, parafian, swoich zwierzchników walnie przyczynił się do uratowania zabytkowego kościoła, katakumb, cennych zabytków sztuki sakralnej.
Z przyjemnością zatem wręczam księdzu statuetkę „Wykrzyknika 2014”  wraz z nagrodą pieniężną w wysokości 1000 zł. 

Wystąpienie red. naczelnego „TC” Ryszarda Maruta