Tygodnik Ciechanowski

Czwartek, 04 czerwca 2020

Już teraz zamów e-prenumeratę "Tygodnika Ciechanowkiego" na: https://eprasa.pl/news/tygodnik-ciechanowski . W trosce o Państwa bezpieczeństwo polecamy nadawać ogłoszenia za pośrednictwem naszej strony: https://tc.ciechanow.pl/ogloszeniatest/pliki/ogloszenie.php

Kontekst. Słuchając Olgi Tokarczuk

10.12.2019 11:00:00

Jeśli ktoś miał cień wątpliwości, czy słusznie nagrodzono literackim Noblem Olgę Tokarczuk, to po jej wystąpieniu w Szwedzkiej Akademii ten cień zniknął. Rozjaśniła go jasna i mądra twarz pisarki. I jej opowieść. O człowieku w otaczającym nas świecie, miejscu i roli współczesnej literatury. O nas.

Warto było zadać sobie trochę trudu i wysłuchać uważnie prawie godzinnej laudacji „czułej narratorki” (...moja mama dała mi coś, co kiedyś nazywano duszą, a więc wyposażyła w najlepszego na świecie czułego narratora).

Mowa wygłoszona przed członkami akademii, publicznością, miłośnikami literatury, kilka dni przed odebraniem nagrody była ważnym i poruszającym wydarzeniem. Przekazana piękną polszczyzną (słuchacze otrzymali teksty tłumaczeń na język angielski i szwedzki), nasycona była osobistymi doświadczeniami pisarki, w tym tymi jakże ważnymi – z dzieciństwa, wzbogacona obserwacjami i wiedzą zdobytą podczas spotkań z czytelnikami, „mądrymi ludźmi”, w podróżach, podczas zbierania materiału do książek. I pełna zatroskanych pytań, na które nie ma odpowiedzi, albo nie chcemy ich znać.
Czy i kto może dziś w sposób prawdziwy, a przynajmniej bliski prawdzie, opisać świat, który nas otacza? Pisarz, literatura, media..? Owszem, tak. Ale również każdy z nas.
Noblistka widzi to tak:

Świat jest tkaniną, którą przędziemy codziennie na wielkich krosnach informacji, dyskusji, filmów, książek, plotek, anegdot. Dziś zasięg pracy tych krosien jest ogromny – za sprawą internetu prawie każdy może brać udział w tym procesie, odpowiedzialnie i nieodpowiedzialnie, z miłością i nienawiścią, ku dobru i ku złu, dla życia i dla śmierci. Kiedy zmienia się ta opowieść – zmienia się świat. W tym sensie świat jest stworzony ze słów.
To, jak myślimy o świecie i – co chyba ważniejsze – jak o nim opowiadamy, ma więc olbrzymie znaczenie. Coś, co się wydarza, a nie zostaje opowiedziane, przestaje istnieć i umiera. Wiedzą o tym bardzo dobrze nie tylko historycy, ale także (a może przede wszystkim) wszelkiej maści politycy i tyrani. Ten, kto ma i snuje opowieść – rządzi”.

Porównanie świata do tkaniny, którą „przędziemy codziennie na wielkich krosnach informacji” jest na pewno poetyckie, ale w istocie niezbyt optymistyczne. „Coś jest ze światem nie tak” - twierdzi Olga Tokarczuk. Co?

„Świat umiera, a my nawet tego nie zauważamy. Nie zauważamy, że świat staje się zbiorem rzeczy i wydarzeń, martwą przestrzenią, w której poruszamy się samotni i zagubieni, miotani czyimiś decyzjami, zniewoleni niezrozumiałym fatum, poczuciem bycia igraszką wielkich sił historii czy przypadku”.
Pisarka wyjaśnia, dlaczego literatura w czasach postprawdy, fake newsów i cyfrowej kakofonii jest tak ważna. Bo ona opisuje świat inaczej, pokazuje przyczynę i skutek, sens, wzajemne powiązania rzeczy i zdarzeń wydawałoby się niemających nic wspólnego. I mówi tak:

„Literatura zaczyna się od owego „Dlaczego?”, nawet jeśli mielibyśmy na to pytanie odpowiadać bez przerwy zwyczajnym: „Nie wiem”. Literatura stawia więc pytania, na które nie da się odpowiedzieć za pomocą Wikipedii, wykracza bowiem poza same fakty i wydarzenia, odwołując się bezpośrednio do naszego ich doświadczania.
Tylko literatura jest w stanie pozwolić nam wejść głęboko w życie drugiej istoty, rozumieć jej racje, dzielić jej uczucia, przeżyć jej los.
Cieszę się, że literatura cudownie zachowała sobie prawo do wszelkich dziwactw, do fantasmagorii, prowokacji, do groteski i wariactwa. Marzą mi się wysokie punkty widzenia i szerokie perspektywy, w których kontekst wykracza daleko poza to, czego moglibyśmy się spodziewać. Marzy mi się język, który potrafi wyrazić najbardziej niejasną intuicję, marzy mi się metafora, która przekracza kulturowe różnice, i w końcu gatunek, który stanie się pojemny i transgresyjny, a jednocześnie ukochają go czytelnicy”.


Szanowna pani noblistko! Pozwolę sobie na takie zakończenie tego felietonu (który w istocie jest jednym wielkim cytatem pani mądrych słów):
Wielu z nas, czytelników Olgi Tokarczuk, również się cieszy i... nie musi marzyć. My już mamy taką pisarkę. I kochamy ją, jej język, książki, twórczości.

Ryszard Marut

autor: red

Komentarze Internautów (0)dodaj komentarz

Na razie nikt nie skomentował tego artykułu, aby wziąć udział w dyskusji, należy dodać komentarz