Tygodnik Ciechanowski

Czwartek, 04 czerwca 2020

Już teraz zamów e-prenumeratę "Tygodnika Ciechanowkiego" na: https://eprasa.pl/news/tygodnik-ciechanowski . W trosce o Państwa bezpieczeństwo polecamy nadawać ogłoszenia za pośrednictwem naszej strony: https://tc.ciechanow.pl/ogloszeniatest/pliki/ogloszenie.php
fot. Nadesłane przez czytelnika
fot. Nadesłane przez czytelnika

Sfora z Sokołowego Kąta

21.05.2020 14:00:00

Wataha dużych, dziko żyjących psów przegania bydło rolników we wsi Sokołowy Kąt (gm. Siemiątkowo). Mieszkańcy są zaniepokojeni, boją się o dzieci. A zaczęło się od jednej, porzuconej suczki...

Jak wynika z relacji rodziny Lipców, około 2-3 lata temu mieszkańcy zgłaszali w gminie, że zaobserwowano porzuconą sukę, która zadomowiła się w okolicach ich łąk. Wilczurka szybko się zaaklimatyzowała w malowniczo położonej wsi. Żywiła się zapewne polując na małą zwierzynę, nieopodal znajdują się kurniki, z których też mogła się pożywić. Suka była szczenna, jej rodzina szybko się powiększyła...

1 maja Lipcom padła krowa. Leżała obok zabudowań gospodarczych, ponieważ dopiero następnego dnia miał po nią przyjechać zakład utylizacji zwierząt. Gospodarze rano zastali makabryczny widok. Krowa była wyżarta w środku.

- W okolicy nie ma żadnych zwierząt od momentu pojawienia się tej suki. Nie widziałem ani jednego zająca, sarny też nie. Wszystko albo uciekło, albo je zjadła – wyjaśnia Józef Lipiec.

Co ciekawe, dzikie psy nie atakują psów udomowionych, jednak zdarzały się przypadki przeganiania krów wypasanych na łąkach przez zdziczałą watahę. Podobno kiedyś stanęły na drodze jednej mieszkanki wsi spacerującej z dzieckiem. Rolnicy opowiadają, że dopiero po niedawnej interwencji w gminie sołtysa wsi, Andrzeja Winkowskiego, wójt powiadomił schronisko dla bezdomnych zwierząt. Mieszkańcy Sokołowego Kąta żywo relacjonują te wydarzenie, ponieważ także brali w nim udział i pomagali pracownikom schroniska w Pawłowie koło Ciechanowa w odłowieniu zdziczałych psów.

Pierwszy miot się odchował, w drugim było 9 szczeniąt...

Sołtys, na zaproszenie mieszkańców, przyjeżdża na posesję Lipców i wspólnie udajemy się w miejsce, gdzie doszło do akcji z udziałem pracowników schroniska. Jedziemy polną, piaskową drogą, wśród rozległych pastwisk, potem jedziemy już przez łąkę. Docieramy do wyschniętego cieku wodnego, którego brzegi gęsto obrosła bagnista roślinność. Tam, pod karpami dawno wyciętych drzew znajdują się głębokie nory, w których suka wychowywała dwa mioty. Pierwszy zdążył się usamodzielnić i wraz z matką zbiegł przed pracownikami schroniska. Na miejscu zostało dziewięć uroczych szczeniąt z tegorocznego miotu. Pracownikom udało się złapać siedem, pozostałe dwa weszły głęboko w wydrążone pod skarpą tunele. Później wyłapali je Lipcowie. Teraz przy norach jest pusto. Jednak po chwili Andrzej Winkowski wskazuje odległe ciemne punkty na tle zielonej trawy.

- Tam są! Dopóki tu jesteśmy nie podejdą. Obserwują nas tylko – komentuje Józef Lipiec.

Czy pracownikom schroniska uda się odłowić resztę zwierząt? Co się stanie, jeżeli się nie uda? Cały reportaż dostępny jest w aktualnym wydaniu "Tygodnika". 

Szczenięta dostępne są do adopcji w Schronisku w Pawłowie koło Ciechanowa. Sześć z nich znalazło już swój dom. 

autor: kuj

Komentarze Internautów (0)dodaj komentarz

Na razie nikt nie skomentował tego artykułu, aby wziąć udział w dyskusji, należy dodać komentarz