Tygodnik Ciechanowski

Piątek, 03 kwietnia 2020

Już teraz zamów e-prenumeratę "Tygodnika Ciechanowkiego" na: https://eprasa.pl/news/tygodnik-ciechanowski . W trosce o Państwa bezpieczeństwo polecamy nadawać ogłoszenia za pośrednictwem naszej strony: https://tc.ciechanow.pl/ogloszeniatest/pliki/ogloszenie.php

Egzamin z niewiedzy

Na wstępie odgrzeję stary, dobry dowcip, dedykując go bliźnim, którzy już naprawdę nie wiedzą, co o tym wszystkim myśleć. Konwulsje ambiwalencji wymagają pilnego podania odtrutki.

Przy wejściu do tunelu stoją trzy osoby – pesymista, optymista i realista.
Pesymista jękliwie: – Czarno to widzę, oj, czarno.
Optymista wesoło: – A ja widzę światełko w tunelu!
Realista spokojnie: – Nadjeżdża pociąg.
Maszynista pociągu: – Hej, durnie, zejdźcie natychmiast z tych torów!

***
Najzabawniejsze jest to, że nigdy się nie dowiemy, po czyjej stronie jest dzisiaj racja i czy w ogóle istnieje jakakolwiek jedna uprawniona (sytuacyjna) racja.

Nie chodzi mi o taką rację, którą ma każdy, bo fakt, że każdy głosi swoją rację, nie oznacza jeszcze, że ktokolwiek ją posiadł.

Człowiek miewa tę narcystyczną skłonność do uznawania siebie samego za obowiązujący wzorzec rozumowania, zachowania a nawet odczuwania. No i co z tym można zrobić? Ano nic. Im bardziej się komuś jego rację wybija z głowy, tym mocniej się ta racja do głowy przysysa.

A piszę to w kontekście powszechnych wątpliwości co do skuteczności działań podjętych w rozmaitych skalach i odmianach, tych wszystkich – czasem dziwacznych – przedsięwzięć mających za cel ochronę przed epidemią.

Różnie są te wątpliwości wyrażane, ale dominuje tonacja nerwowa, agresywna nawet, ale też nie ma się co dziwić, bo wielu się pcha, żeby przedstawić swoją jedyną, najsłuszniejszą rację, a konkurencja spora.

Dodatkowo sprawę komplikuje fakt, że jedna osoba może posiadać kilka wewnętrznie sprzecznych racji, jako że logika oparta na dwóch wykluczających się wartościach nie znalazła jeszcze praktycznego zastosowania i nie jest w powszechnym użyciu, jak, dajmy na to, mydło czy płyn do odkażania.

No, ale dobrze, niechże każdy, kto pragnie i/albo musi, wygłasza ze swej domowej kwarantanny tę własną najzacniejszą rację; nie ma co się pchać i denerwować. Internet jest bardzo pojemny i dla każdej racji znajdzie się enklawa.

Najwyżej serwery się na chwilę zawieszą, wczytywanie filmików o kotach będzie zajmowało więcej czasu, a Netflix nieco straci na jakości obrazu.

Gdyby jednak komuś przyszło do głowy, że status naszego maszynisty (z dowcipu) daje przewagę poznawczą nad toczącymi spory na torach, to w nagrodę zauważy pewną oczywistość, która jest nadrzędna wobec wszystkich krzykliwych racji. Oczywistość niewiedzy.

Niezależnie od tego, co wiemy, bądź też co nam się wydaje, że wiemy, nikt się nigdy nie dowie, czy lot księdza z relikwiami nad powiatem przasnyskim miał, czy też nie miał wpływu na rozwój sytuacji epidemiologicznej w regionie. (A jeśli miał, to jaki i czy na pewno pożądany.)

Zdaję sobie sprawę z tego, że to jest dosyć kuriozalny przykład, ale nie potrafię i nie chcę zaakceptować powszechnego – wyrażanego w komentarzach na forach internetowych – szczerego wkurwienia i ciężkiej szydery z ludzi, którzy wierzą w ochronną i uzdrawiającą moc religijnych obrzędów.

Co wam to, mądrale, do jasnej cholery przeszkadza, że jakiś duchowny zapakował swoje narzędzia pracy do awionetki i przefrunął, modląc się, nad dachami?

Jeśli komuś to przyniosło pociechę, jeżeli choć kilka osób poczuło się przez to bezpieczniej, to działanie takie zasługuje na wdzięczność.

Czy to jest dla kogoś obraza, że ludzie mają własne strategie psychiczne i właśnie teraz do nich sięgają dla ukojenia lęku przed niebezpieczeństwem?

Przyznam, że już mnie – mającą wszak krytyczny i pełen obaw stosunek do instytucji Kościoła – męczy, irytuje i wstrętem napełnia wykorzystywanie każdej okazji, żeby dokopać „katolom”.

Nie będę was tu wzywać do tolerancji i miłości bliźniego, bo przecież nie leży w naturze człowieka, żeby tak sobie bez okazji kogoś obdarzyć ciepłym uczuciem czy też próbować zrozumieć. Wzywam tylko do stuknięcia się w czoło, zanim przestawicie publicznie to, co uważacie za swoje jedynie słuszne racje, wymierzone w przekonania i systemy wierzeń innych ludzi.

Bądźcie zdrowi, amen.

ANNA MARIA NOWAKOWSKA

Zdziwój Nowy, 24 marca 2020 r.

Więcej felietonów