Tygodnik Ciechanowski

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Szanowny Kandydacie zapoznaj się z cennikiem ogłoszeń wyborczych w ,,TC" i zaprezentuj swój program. Zapraszamy Państwa do biura ogłoszeń ,,TC", Ciechanów, ul. Ściegiennego 2, tel. 23 672 44 96, e-mail: ogloszenia@tc.ciechanow.com

 

Sierpy w Sierpcu, czyli tęsknota za żniwami


Gdzieś tak pod koniec lipca, kiedy już stronami, na piaskach i lżejszych gruntach wychodzono ze sierpem, już nawet kaj niekaj po wyżniach błyskały kosy, ale we wsiach, gdzie były mocniejsze ziemie, dopiero imano się przygotowań, i żniwa leda dzień miały się rozpoczynać (to z „Chłopów” Reymonta), ogarnęła mnie okrutna chęć na przyłączenie się do tej pracy, której miałem okazję doświadczyć w młodości. Do pracy znojnej, w upale i kurzu, za to ozłoconej promieniami słońca i melodią ostrzonych kos.

A tu masz! Na początku sierpnia na pola wypełzły hałaśliwe potwory, trzask-prask, trochę zgrzytu i kurzu i z łanu zboża pozostały jeno okrągłe beliska słomy (a gdzie dziesiątki, stygi, mendle?).

No nie… Jąłem się gorączkowo rozglądać, kajby tu chwycić za kosę i co nieco nią pomachać.

Nieoczekiwane zaproszenie nadeszło od dyrektora Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu, które w niedzielę (4 sierpnia) urządziło pokazowe „żniwa w skansenie”.

Niech będzie skansen, nieważne, że niedziela (żniwa drzewiej rozpoczynało się w środę lub sobotę), najważniejsze, że będzie można doświadczyć tego trudu, zachłysnąć się zapachem, wsłuchać w jednostajny dźwięk ostrza, otrzeć pot z czoła…

Zbieram tedy rodzinę: żonę, syna, małoletnie wnuczki (każda para rąk się przyda), wsadzam na furę, znaczy się – do fury, i hajda na sierpeckie pola.
Wieś ostała pusta i jakby wymarła, chałupy były pozawierane, bo wszystko, co jeno żyło i mogło się dźwignąć z miejsca, ruszało do żniw, że nawet dzieci, nawet stare i schorzałe, nawet pieski rwały się z postronków i ciągnęły od opustoszałych domostw za narodem (Lipce Reymontowskie).

Niestety nie zabrałem swojej kosy, a żona sierpa. (Taki chłopski żarcik: bat jest, papierosy są, czapka jest… O k… a, znów zapomniałem pługa!). Szkoda, bo może moglibyśmy zżąć pospołu jakiś łan. Tymczasem na muzealnym polu do kosy ustawiła się taka kolejka chętnych, że trudno było nawet ucapić za koniec kosiska.

A potem zaczęło brakować łanów do koszenia, bo trzeba było też coś zostawić dla żniwiarki konnej. Sam pokaz cięcia żyta maszyną ciągnioną przez parę koni to dopiero było widowisko! To wynalazek, który jakieś 100 lat temu z okładem zrewolucjonizował prace żniwne. Można kosić kosą, ale lepiej i lżej i prędzej jest kosić żniwiarką – taki wierszyk z odpowiednimi obrazkami zapadł mi w pamięć ze szkolnej czytanki z I klasy.

Relację i fotografie z pokazu żniw w skansenie zatytułowaną „Jak to ze zbożem było” zamieściliśmy w poprzednim numerze „TC”. Tego dnia przez pola i zagrody muzeum przewinęło się prawie 7 tys. osób: uczestników, widzów, pracowników, żniwiarzy-przebierańców.

[…] już na wszystkich polach, jak jeno było można sięgnąć okiem, w straszliwym skwarze, wśród zbóż złotawych, w rozmigotanem i ślepiącem powietrzu, od świtu do późnego wieczora połyskiwały sierpy i kosy, bielały koszule, czerwieniały wełniaki, gmerali się niestrudzenie ludzie i szła cicha, wytężona robota, i nikto się już nie lenił, na somsiadów nie oglądał, o niczem drugiem nie myślał, a jeno, przygięty nad zagonem kiej wół, w pocie czoła pracował (tak było we wsi Boryny).

W Sierpcu nikt nie pracował „kiej wół”. Co nie znaczy, że pracownicy muzeum nie włożyli w przygotowanie pokazu wiele pracy i inwencji. Np. warsztaty dla dzieci – to była atrakcja dla najmłodszych. Trochę też to kosztowało. Ciekaw jestem, czy żniwa się opłaciły, czy wydatki pokryły wpływy z biletów wstępu?

Po takim „żniwowaniu” refleksja może być tylko jedna – takiej polskiej wsi już nie ma: mazowieckiej, rzeszowskiej, lubelskiej, „reymontowskiej”…

Na szczęście.

Ale też, niestety, na naszych oczach do historii odeszła kultura chłopska: dawny stosunek do ziemi, pracy, gospodarowania i drugiego człowieka. Cała filozofia życia w zgodzie z naturą. Dzisiejsza wieś jest zupełnie inna.

Czy to aby jeszcze wieś?

RYSZARD MARUT

Ciechanów, 13 sierpnia 2019 r.


Więcej felietonów