Okupacja brukselska

W poprzednim tygodniu temu pisałem o „jesieni” nadciągającej z Brukseli, czyli o przykrych następstwach naszej polityki w ramach Unii Europejskiej, charakteryzującej się głównie konfrontacją, lekceważeniem zaleceń organów UE i nierespektowaniem wyroków Trybunału Sprawiedliwości UE

. W tej sprawie Komisja Europejska, korzystając ze swoich uprawnień, zwróciła się do TSUE o wymierzenie Polsce kar za niewykonanie orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości (1 mln euro dziennie). Chodzi głównie o funkcjonowanie tzw. Izby Dyscyplinarnej (jej powołanie było bezprawne, nie powinna orzekać).

Na odpowiedź nie musieliśmy czekać długo: „…Polska nielegalna walczyła w czasie II wojny światowej z jednym okupantem, walczyła z okupantem sowieckim, będziemy walczyć z okupantem brukselskim. Bruksela przysyła nam namiestników, którzy mają doprowadzić Polskę do porządku, rzucić nas na kolana, żebyśmy byli może landem niemieckim, a nie dumnym państwem wolnych Polaków” – oznajmił poseł Marek Suski, rodem z Radomia, na spotkaniu z miejscową ludnością.

A inny poseł, a nawet wicemarszałek Sejmu RP, Ryszard Terlecki, na Forum Ekonomicznym w Karpaczu publicznie podzielił się z uczestnikami panelu opinią o możliwości wyjścia Polski z Unii Europejskiej: „Bo jeżeli pójdzie tak, jak się zanosi, że pójdzie (Komisja Europejska nałoży na nasz kraj karę w związku z niewykonaniem wyroku TSUE – przyp. RM), to musimy szukać rozwiązań drastycznych. Brytyjczycy pokazali, że dyktatura brukselskiej biurokracji jej nie odpowiada, odwrócili się i wyszli. My nie chcemy wychodzić, u nas poparcie dla uczestnictwa w Unii Europejskiej jest bardzo silne, ale nie możemy zwariować i dać się zapędzić w coś, co ograniczy naszą wolność i nasz rozwój.

Okupacja, zniewolenie, prześladowanie… A także zdrada, kolaboracja, opcja niemiecka (brukselska)…

Wydawałoby się, że te określenia rodem z czasów rozbiorów, wojen i (faktycznych!) okresów okupacji, a więc zupełnie z innej epoki historycznej, pasują do stosunków Polska- UE jak pięść do nosa, że brzmią fałszywie, groteskowo, śmiesznie. A bogać tam! Wyobraźnia i język niektórych posłów rządzącej partii nie ma żadnych ograniczeń intelektualnych. I obraża inteligencję osób, które nawet pobieżnie znają historię naszego kraju i kojarzą fakty i po prostu nie cierpią głupiej paplaniny.

Właściwie to trudno nawet dyskutować z takimi opiniami(?), prognozami(?), groźbami(?).

Można tylko przypomnieć – do Unii Europejskiej wstąpiliśmy dobrowolnie w 2004 roku, spełniając marzenie pokoleń Polaków o życiu w Europie zasobnej, bezpiecznej, opartej na wartościach chrześcijańskich (i uniwersalnych). Podpisaliśmy traktaty, zgodziliśmy się na stosowanie prawa unijnego (w określonych obszarach), do przestrzegania praworządności, demokracji, własnej konstytucji. Ostatni raz potwierdziliśmy to w Traktacie Lizbońskim, zatwierdzonym przez wszystkie kraje unijne w 2007 roku.

O co więc chodzi? Czy to jest swoiste badanie (urabianie) opinii własnego elektoratu.

„Patrzcie jacy jesteśmy odważni, bezkompromisowi, nie będą nam jacyś urzędnicy z Brukseli narzucać swoich decyzji…”. Czy może rzeczywisty krok w stronę Polexitu?

Trudno wniknąć w umysł prezesa PiS, bo to on zdaniem wielu polityków opozycji jest autorem i promotorem polskiego eurosceptyzmu, przy czym sam go nie głosi otwarcie. Pozwala to czynić swoim ludziom, takim jak m.in. poseł z Radomia. Tak, tak – ten sam od zbierania podpisów do przeprowadzenia tzw. reasumpcji głosowania, oraz od lex-TVN. A także wicemarszałkowi Sejmu, człowiekowi, który dla przypodobania się wodzowi z Nowogrodzkiej (i utrzymania swojego stanowiska) jest gotów uczynić wszystko.

Dodatkowo zniesmacza dwulicowość europosłów PiS (mniejsza już o nazwiska), którzy pobierają niemałe wynagrodzenia z kasy UE, nie zostawiając na niej suchej nitki. No jakże to?  - brać pieniądze od okupanta?

Żeby nie było tak całkiem przygnębiająco, więc na koniec przytoczę wyniki sondażu przeprowadzonego przez Kantar w końcu ubiegłego tygodnia: 81 procent badanych jest zdania, że Polska powinna pozostać w Unii (tak i raczej tak). Nie i raczej nie – 7 proc…

RYSZARD MARUT

Ciechanów, 14 września 2021 r.

ul. Ściegiennego 2
06-400 Ciechanów
tel/fax: (23) 672 34 02
e-mail: sekretariat@ciechpress.pl